Sezon grzybowy jest uzależniony przede wszystkim od pogody. Opady, temperatura i wilgotność ściółki mają znacznie większe znaczenie niż sama pora roku. Po deszczowych dniach, gdy las pozostaje odpowiednio wilgotny, warunki do pojawiania się grzybów stają się znacznie lepsze.
Gdzie wielkopolscy grzybiarze ruszają najchętniej?
Jednym z najbardziej znanych grzybowych zakątków Wielkopolski jest Puszcza Notecka. Ogromny kompleks leśny przyciąga grzybiarzy z różnych części województwa.
Popularnymi kierunkami są okolice Wronek, Miałów, Sierakowa, Krzyża Wielkopolskiego i Wielenia. Grzybiarze wybierają również tereny w pobliżu Trzcianki i Piły.
Rozległość Puszczy Noteckiej sprawia, że można znaleźć zarówno miejsca często odwiedzane przez grzybiarzy, jak i bardziej ustronne fragmenty lasu.
Dużą popularnością cieszy się także Puszcza Zielonka, szczególnie wśród mieszkańców Poznania i okolic. To miejsce wybierane nie tylko na grzybobranie, ale również na jesienne spacery. W weekendy popularne parkingi i drogi leśne mogą być jednak bardziej zatłoczone.
W zachodniej części województwa warto zwrócić uwagę na lasy w rejonie Nowego Tomyśla, Zbąszynia i Miedzichowa. Wśród popularnych kierunków wymieniane są również okolice Czerniejewa i Powidza.
Popularne miejsca są także bliżej
Nie wszyscy muszą jednak wybierać się na drugi koniec województwa. Grzybiarze wskazują wiele miejsc położonych w różnych częściach Wielkopolski.
Wśród popularnych kierunków znajdują się m.in. okolice Krotoszyna, Roszek, Baszkowa, Chachalni i Koźmina Wielkopolskiego. W powiecie jarocińskim wybierane są okolice Jarocina i Tarc, a w powiecie pleszewskim - okolice Tomic.
Na grzybobranie mieszkańcy regionu jeżdżą również w okolice Pawłowa i Raszkowa w powiecie ostrowskim, Moraska, Kiekrza i Lasku Marcelińskiego w powiecie poznańskim oraz Murzynówka i Zaniemyśla w powiecie średzkim.
Popularne są także okolice Anielewa i Nowej Huty w powiecie konińskim, Wolsztyna, Międzychodu, Sierakowa i Sowiej Góry, a także Lednogóry.
Oczywiście nie oznacza to, że właśnie teraz w każdym z tych miejsc znajdziemy pełen koszyk. W przypadku grzybów, sytuacja potrafi zmienić się bardzo szybko.
Na jakie grzyby można liczyć we wrześniu?
Początek jesieni to czas, gdy grzybiarze szczególnie wypatrują podgrzybków, prawdziwków, koźlarzy i maślaków. Przy odpowiednich warunkach można znaleźć również kurki czy kanie.
Najważniejszym wyznacznikiem nie jest jednak data w kalendarzu, ale pogoda. Po opadach i przy utrzymującej się wilgotności ściółki grzyby mają znacznie lepsze warunki do wzrostu.
Dlatego czasami warto odczekać kilka dni po deszczu i dopiero wtedy wybrać się do lasu. Nawet niewielka różnica w warunkach może sprawić, że efekty grzybobrania będą zupełnie inne.
Co zabrać ze sobą do lasu?
Jesienne grzybobranie często oznacza kilka godzin spaceru. Warto więc przygotować się nie tylko na samo zbieranie grzybów, ale również na zmienną pogodę i dłuższy pobyt w lesie.
Przyda się przede wszystkim wiklinowy koszyk, ponieważ zapewnia grzybom dostęp powietrza. Warto zabrać również mały nożyk, wygodne i najlepiej nieprzemakalne buty oraz kurtkę przeciwdeszczową.
Nie powinno zabraknąć telefonu z mapą lub aplikacją GPS, wody i niewielkiej przekąski. Dobrym pomysłem jest także preparat przeciw kleszczom.
Jeśli wybieramy się w nieznany teren, warto wcześniej poinformować bliską osobę, dokąd jedziemy. Naładowany telefon może okazać się szczególnie przydatny, jeśli podczas spaceru stracimy orientację.
Najważniejsza zasada: zbieraj tylko to, co znasz
Podczas grzybobrania najważniejsze jest bezpieczeństwo. Do koszyka powinny trafiać wyłącznie te grzyby, które potrafimy bezbłędnie rozpoznać.
Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości, lepiej zostawić znaleziony okaz w lesie. Nie warto ryzykować tylko dlatego, że grzyb przypomina znany nam gatunek.
Przed wyprawą dobrze jest również sprawdzić, czy na wybranym terenie nie obowiązuje zakaz wstępu albo ograniczenia dotyczące zbierania grzybów. Mogą one dotyczyć m.in. określonych obszarów chronionych.
Pełny koszyk jest oczywiście przyjemnym finałem wyprawy, ale udane grzybobranie nie musi oznaczać rekordowych zbiorów. Kilka godzin spędzonych w jesiennym lesie może być dobrym sposobem na rozpoczęcie sezonu - nawet jeśli do domu wrócimy z nieco lżejszym koszykiem.
Komentarze (0)