Wszystko działo się 21 lutego 2026 roku, w jednym z miast powiatowych, na południu Wielkopolski. Amatorzy porannego biegania i spacerowicze, a przede wszystkim kierowcy, którzy w sobotni poranek wybrali się na zakupy lub do pracy w Gostyniu, wjeżdżając do miasta przez wiadukt kolejowy, mogli zauważyć samochód osobowy „wiszący” na skarpie nasypu kolejowego. Zniszczone auto - najprawdopodobniej po uderzeniu z dużą siłą w nasyp - utknęło między drzewami.
"Zaparkował na gałęzi" i dzięki temu nie doszło do nieszczęścia
Paradoksalnie takie „parkowanie” sprawiło, że nie doszło do nieszczęścia. Gdyby Ford zjechał ze skarpy na drogę, byłoby zamieszanie: ustawiony w poprzek jezdni samochód mógłby zablokować i tak wąski przejazd pod wiaduktem (zmora kierowców w Gostyniu). Poza tym mogłoby dojść do groźnego wypadku, gdyby samochód zderzył się z innym pojazdem, przejeżdżającym główną drogą. Co więcej - ścieżka leśna, nad którą wisiał samochód, jest uczęszczana. Zwłaszcza podczas weekendu ma powodzenie wśród mieszkańców Gostynia, amatorsko trenujących bieganie czy nordic walking. Oderwanie konaru lub złamanie drzewa, na którym zawisł samochód mogło przynieść dramatyczny finał także w tym przypadku.
Kierowcy zgłaszali na policję
Gostyńscy policjanci od rana otrzymywali sygnały od użytkowników drogi, którzy zauważyli „przyklejony” do skarpy pojazd. Co z kierowcą? Przez kilka godzin był, jak Yeti - służby i mieszkańcy przejeżdżający obok samochodu, o nim mówili, ale nikt go nie widział. Podobnie, jak tablic rejestracyjnych. Między drzewami pozostał samochód marki Ford, wewnątrz otwarte poduszki powietrzne. Dookoła leżały elementy karoserii.
Do usunięcia zaangażowano straż pożarną
Około godz. 9.00 do usunięcia auta z nasypu zaangażowano straż pożarną.
- Kiedy Ford znalazł się na skarpie, zaczepił się o konar. Istniało zagrożenie, że mógł się obsunąć spaść, wyjechać na drogę. Działania straży pożarnej polegały na uwolnieniu auta, należało sprowadzić je na dół. Strażacy ucięli gałąź, uwolnili auto, które zdjęto z nasypu i pozostawili na poboczu - relacjonował dyżurny KP PSP w Gostyniu.
Yeti się odnalazł. Policja nie zapomniała o konsekwencjach
Jednocześnie funkcjonariusze policji zajęli się ustalaniem, kto jest kierowcą, a także prowadzili czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia. Co ustalono w KPP w Gostyniu? Okazało się, że samochód na skarpie "wisiał" mniej więcej od godz. 4.00 nad ranem. Wtedy Fordem do centrum Gostynia, jechał 23-letni mieszkaniec powiatu gostyńskiego.
- Prowadzący Forda, w wyniku niedostosowania prędkości do panujących warunków ruchu, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w nasyp kolejowy przy wiadukcie - mówił o ustaleniach policji mł. asp. Marek Balczyński, zastępca oficera prasowego KPP w Gostyniu.
Mężczyzna, który pozostawił zniszczony samochód na nasypie kolejowym, otrzymał mandat w kwocie 3000 zł. Funkcjonariusze zatrzymali też dowód rejestracyjny należącego do niego Forda.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.