"Wyciekły" dane prawie 19 milionów Polaków?
O sprawie jako pierwszy poinformował 10 sierpnia portal Zaufana Trzecia Strona. Jak czytamy, doszło do poważnego incydentu. W niepowołane ręce trafiło ponad 18,8 mln unikatowych numerów PESEL. Sprawcy ukradli ponad 2 TB danych z systemu MyDr, używanych w gabinetach i przychodniach medycznych.
- Dane objęte incydentem najprawdopodobniej mają charakter historyczny - pochodzą z 2024 roku oraz lat wcześniejszych i mogą nie obejmować wszystkich klientów MyDr ani wszystkich ich pacjentów - czytamy w komunikacie firmy MyDr z 12 sierpnia 2026 r. - Na dzień dzisiejszy potwierdzamy, że nasze systemy są w pełni operacyjne i bezpieczne w użyciu, zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy, a nasi partnerzy zajmujący się cyberbezpieczeństwem aktywnie monitorują dark web i potwierdzili, że na moment publikacji nie ma żadnych dowodów na to, by dane z MyDr zostały opublikowane lub udostępnione publicznie.
Skala jest duża
Z informacji przekazanych 12 sierpnia, podczas briefingu prasowego, przez wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, wynika, że wyciekły dane z około 12 tysięcy placówek medycznych. Dostały się najprawdopodobniej do rąk cyberprzestępców.
- O zdarzeniu zostały poinformowane odpowiednie służby, które prowadzą intensywne działania związane z ustaleniem wszystkich okoliczności sprawy oraz wspierają firmę w realizowanych działaniach. Firma na bieżąco przekazuje służbom potwierdzone informacje związane z prowadzonymi działaniami - podkreślił wicepremier Krzysztof Gawkowski we wpisie na portalu X (dawny twitter). - Klienci firmy, czyli placówki medyczne i lekarze zostali poinformowani o identyfikacji potencjalnego nieuprawnionego dostępu do systemów. Na tym etapie postępowania nie można ostatecznie potwierdzić wycieku danych, jednak wiele wskazuje na to, że osoba nieuprawniona mogła uzyskać do nich dostęp - dodał.
Wicepremier przypominał także o podstawowych zasadach bezpieczeństwa i higieny cyfrowej, szczególnie o zastrzeganiu swojego numeru PESEL (na przykład w aplikacji mObywatel), stosowaniu trudnych haseł i dwuskładnikowej weryfikacji logowania.
- Każdy z nas powinien dbać o swoją własną ochronę w przestrzeni cyfrowej - podkreślił polityk, dodając, że zastrzeżenie numeru PESEL to prosta czynność, która powinna zająć nie dłużej niż pięć sekund. Inną opcją jest zastrzeżenie numeru PESEL w urzędzie gminy.
Co oznacza zastrzeżony PESEL?
Od 1 czerwca 2024 r. instytucje finansowe (np. banki) mają obowiązek weryfikować, czy numer PESEL jest zastrzeżony przy zawieraniu np. umowy kredytu lub pożyczki.
Z zastrzeżonym numerem PESEL możesz:
- zarejestrować się do lekarza,
- zrealizować receptę,
- wypłacić środki w bankomacie,
- zlecić przelew bankowy,
- wyjechać za granicę,
- załatwić sprawę urzędową.
Gdy masz zastrzeżony PESEL:
- nie utworzysz nowego konta oszczędnościowego ani oszczędnościowo-rozliczeniowego,
- nie weźmiesz pożyczki ani kredytu,
- nie dokonasz zakupu na raty (jeśli oznacza to wzięcie kredytu konsumenckiego),
- nie załatwisz u notariusza niektórych spraw związanych z nieruchomościami, na przykład nie sprzedasz swojego mieszkania,
- nie otrzymasz duplikatu swojej karty SIM (to ważne, bo taka kopia może pozwolić przestępcom na autoryzowanie transakcji bankowych za pomocą kodu SMS)
Proces wyłączenia zastrzeżenia numeru PESEL również nie jest skomplikowany. W aplikacji mObywatal trwa kilka sekund.