Niesamowita historia amerykańskiego biegacza
Sam Blaskowski urodził się 5 listopada 2002 roku w Stanach Zjednoczonych. Jego przodkowie pochodzą jednak z Polski, a sam zawodnik chce biegać dla naszego kraju. O jego historii jako pierwsi przed niedzielnym Memoriałem Kamilii Skolimowskiej napisali dziennikarze TVP Sport.
- Moje nazwisko jest polskie. Ale ja długo nie rozumiałem, że to są te korzenie. Nie czułem się inny od kolegów ze szkół, bo w USA każde nazwisko brzmi międzynarodowo. Wszystko zmieniło się niedawno, bo dużo rozmawialiśmy z rodzicami o naszych korzeniach. A nasiliło się, odkąd dzień po mojej życiówce zadzwonili dziennikarze "Citius Mag" i zapytali dokładniej, kim ja tak naprawdę jestem. A przecież Polakiem, po pradziadkach Franciszku i Juliannie, którzy opuścili Polskę w 1905 roku - mówił sportvp.pl Blaskowski.
Pradziadkowie, o których mówił Sam Blaskowski, pochodzą z Wielkopolski. Konkretniej z Sompolna pod Koninem.
Tour de Pologne Sama Blaskowskiego. Odwiedził także rodzinne strony
Sam Blaskowski przyjechał do Polski głównie w celach związanych ze startami w zawodach lekkoatletycznych. Przy okazji jednak zrobił sobie wycieczkę po Polsce. Odwiedził także rodzinne strony. Do Sompolna zawitał w poniedziałek, 24 sierpnia. W rodzinne strony przyjechał z przyszłymi kolegami z kadry - Dominikiem Kopciem i Łukaszem Żakiem oraz z trenerem Piotrem Maruszewskim. W Sompolnie lekkoatleci spotkali się z władzami miasta.
- Cieszymy się, że Sompolno może być częścią tej wyjątkowej sportowej historii. Samowi życzymy powodzenia i mamy nadzieję, że już wkrótce zobaczymy go startującego w Biało-Czerwonych barwach - napisała w komunikacie na swoich mediach społecznościowych Gmina Sompolno.
Pod postem gminy na Facebooku pojawiło się także ciekawe zdjęcie. Pan Jarosław zdobył bowiem akty urodzenia przodków Sama Blaskowskiego i podzielił się nimi właśnie pod tymże postem.
fot. Jarosław Figas
W trakcie całego swojego touru po przyszłej ojczyźnie lekkoatleta dwukrotnie wystartował w zawodach. W niedzielę, 23 sierpnia, wziął udział w Diamentowej Lidze - Memoriale Kamili Skolimowskiej w Chorzowie, a cztery dni później pobiegł w Memoriale Wiesława Maniaka w Szczecinie. Na Śląsku przebiegł 100 metrów w czasie 10.14, a w Szczecinie pięć setnych sekundy wolniej. Stać go jednak na dużo więcej.
Chce biegać dla Polski. Przez długi czas miał tytuł najszybszego białego człowieka na świecie w 2026 roku
W 2026 roku Sam Blaskowski pobiegł bowiem sto metrów w czasie 9.89. To o jedenaście setnych sekundy lepiej niż rekord Polski na tym dystansie. Należy on do Mariana Woronina i jest jednym z najstarszych wyników w naszym kraju. Blaskowski biega także na 200 metrów. Na tym dystansie rekord Marcina Urbasia ma dwadzieścia siedem lat i wynosi 19.98, podczas gdy Blaskowski pobiegł w tym roku 19.93.
Przez ponad dwa miesiące Blaskowski uznawany był za najszybszego białego człowieka na świecie w tym roku. Dopiero 28 lipca jego wynik przebił Australijczyk Lachlan Kennedy, biegnąc 9.85. Określenie najszybszego białego człowieka może brzmieć nieco rasistowsko, ale większość biegów lekkoatletycznych na świecie jest domeną osób czarnoskórych. W tabelach za 2026 roku w pierwszej dziesiątce znajduje się jedenastu takich zawodników. Wszystko dlatego, że niektórzy lekkoatleci plasują się ex-aequo. Blaskowski ze swoim czasem jest dziewiąty. Liderem jest Noah Lyles z czasem 9.79.
Jednocześnie młody biegacz zapowiada, że przebije rekord Polski na sto metrów już w pierwszym występie
- Wiem tylko, że jeszcze żaden Polak nie złamał granicy 10 sekund. Ale ja to zrobię w pierwszym starcie jako Polak - mówił Telewizji Polskiej Blaskowski
Sam Blaskowski chce biegać dla Polski. W tle działania prawników i prośba do prezydenta Nawrockiego
Zgodnie z tym, co opisał portal TVP Sport, trwają starania, żeby Sam Blaskowski mógł otrzymać polski paszport. Swoje działania rozpoczęli prawnicy, których zatrudnił trener Piotr Maruszewski. Adwokaci działali zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, żeby wykazać polskie korzenie Sama Blaskowskiego. Z kolei zawodnik w rozmowie z TVP miał prośbę do prezydenta Karola Nawrockiego.
- Szanowny Panie Prezydencie. Chcę uczynić Polskę najpiękniejszym sprintersko krajem na świecie. Chcę dla Polski wygrywać medale.
Co ważne, Sam Blaskowski na arenie międzynarodowej nie reprezentował Stanów Zjednoczonych na takich imprezach, jak mistrzostwa świata czy igrzyska olimpijskie, od czterech lat. To oznacza, że nie musiałby przechodzić procedury karencji i od razu mógłby startować jako Polak w najważniejszych zawodach. To ważne z tej perspektywy, że na horyzoncie są lekkoatletyczne mistrzostwa świata w 2027 roku oraz igrzyska olimpijskie w 2028 roku, które odbędą się w Stanach Zjednoczonych.
Jak myślicie? Czy Sam Blaskowski będzie startować dla Polski? Dajcie znać w komentarzach!
Komentarze (0)