Wyprawa, która rozpoczęła się 1 czerwca, od początku stawiała przed 35-latkiem spore wymagania. Pierwsze kilometry upłynęły w deszczu, co nie przeszkodziło Szymonowi w utrzymaniu morderczego tempa (ponad 40 km dziennie). Trzeciego dnia zdobył Babią Górę, a w sobotę, 6 czerwca, świętował już półmetek w Krynicy-Zdroju. Mimo zmęczenia i kryzysów, motywację do walki dawał mu cel charytatywny. Zgodnie z planem, w piątek 12 czerwca, zameldował się na mecie w miejscowości Wołosate.
Po dotarciu do celu Szymon podzielił się niezwykle poruszającym podsumowaniem:
Ponad 500 km w nogach, było pięknie, mrocznie, słonecznie, deszczowo i burzowo, z górki i pod górę, były gorsze chwile, bóle mięśni i kolan, przewrócenia, poślizgnięcia i otarcia... Przez ten czas czułem się jak „człowiek lasu”, bywało że przez wiele godzin nie mijałem żadnego człowieka... za to zwierzyny pełno - w końcu to ich dom, a ja tam byłem gościem. To już nieważne, ból i gorsze chwile szybko mijają, wspomnienia zostaną…
Przyświecał mu ten cel
Marszowi Szymona towarzyszy internetowa zbiórka, z której dochód zostanie przeznaczony na rehabilitację, logopedię i codzienne wsparcie chorych dzieci z jarocińskiej Fundacji Ogród Marzeń. Do założonego celu (5 tysięcy złotych) wciąż trochę brakuje - na koncie jest obecnie nieco ponad 3 tys. zł. Każdy z nas może jeszcze dołożyć swoją cegiełkę.
Akcję wsparło też ponad 30 lokalnych sponsorów.
Warto dodać, że to nie pierwszy tak spektakularny wyczyn mieszkańca naszego regionu. W 2023 roku Szymon objechał rowerem Polskę w 23 dni, a rok później w dwa tygodnie samotnie przepłynął kajakiem całą Wisłę.
Komentarze (0)