Mocne otwarcie Bittersweet Festival w Poznaniu. Na scenie Lorde i zespół Gorillaz [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Mocne otwarcie Bittersweet Festival w Poznaniu. Na scenie Lorde i zespół Gorillaz [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: H. Grygielewicz | Opis: W Poznaniu trwa Bittersweet Festival 2026.
Zobacz
galerię
32
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaW stolicy Wielkopolski ruszyła druga edycja festiwalu Bittersweet. Impreza ściągnęła tłumy do Parku Cytadela. Line-up pierwszego dnia obfitował w koncerty, które będzie pamiętało się na długo. Organizatorzy konsekwentnie stawiają na budowanie atmosfery, która ma zachęcać do powrotu do Poznania w kolejnych latach. Nie brakuje też opinii, że wydarzenie powinno odbywać się w innym miejscu - dalej od natury i miejsc pamięci oraz lepiej przystosowanym do obsługi dziesiątek tysięcy turystów.
reklama

Organizatorom Bittersweet Festivalu udało się to, co jest marzeniem każdego promotora - wydarzenie zostało wyprzedane na wiele dni przed startem. W czwartek, 13 sierpnia, na poznańskiej Cytadeli można było więc spodziewać się tłumów słuchaczy i tak też było. Jak poinformował rzecznik prasowy imprezy, tylko wczoraj na terenie festiwalu bawiło się 40 tysięcy osób

Z myślą o uczestniach przygotowano wiele sfer, gdzie można nie tylko coś zjeść i odpocząć, ale także posłuchać wywiadów (Bittersweet Talks) czy potańczyć do muzyki. Z kolei koncerty odbywają się na czterech scenach: Bittersweet Stage (scena główna), Enea Stage, PKO Bank Polski Stage, Next Stage.

Dalsza część tekstu pod wideo

reklama

Jessie J oddała mikrofon Polkom

Festiwal znakomicie otworzyła magentyczna Sophia Stel - 28-letnia artystka z Kanady, której twórczość brzmi jak połączenie stylu Lorde i Charli XCX. Publiczność pod dużą sceną rozgrzała Becky Hill, wykonując m.in. wielki przebój z 2019 roku – „Lose Control”. Zaraz po niej ster przejęła Jessie J, której koncert obfitował w niespodzianki. Artystka w pewnym momencie oddała mikrofon fankom, które zachwycały swoimi możliwościami wokalnymi. Nie zabrakło też wyjątkowo intymnych momentów - Jessie J wyznała ze sceny, że zdiagnozowano u niej wczesne stadium raka piersi, lecz obecnie jest już wolna od choroby. Zwieńczeniem emocjonującego monologu było poruszające wykonanie utworu „Purple Rain” z repertuaru Prince’a.

reklama

Dalsza część tekstu pod wideo

Wskoczyć na bieżnię z Lorde

Headlinerką pierwszego dnia była pochodząca z Nowej Zeladnii Lorde. 29-letnia artystka zabrała słuchaczy w bardzo osobistą, dynamiczną podróż, zachwycając jednocześnie wyrafinowaniem i subtelnością oraz przebojowością. Autorka „Roylas” zachwycała energią - jej show wydawało się być jak bieg na bieżni, chociaż nikt nie dostawał tu zadyszki.

Nic dziwnego, że sam David Bowie nazwał ją „przyszłością muzyki”. Koncert momentami przypominał widowisko filmowe, innym razem teledysk czy wręcz sztukę teatralną. Artystka wykonała utwory ze swojej najnowszej płyty „Virgin” oraz największe przeboje. Chętnie rozmawiała z tłumem - wyznała, że śpiewa przez połowę swojego życia (zaczynała jako 13-latka) i gra w Polsce z ogromną radością. Wspomniała swój ostatni koncert w Łodzi z grudnia 2025 roku oraz zdradziła z uśmiechem, że w przeszłości chciała zostać bibliotekarką i być „sama ze swoimi książkami”, choć dziś bardzo docenia miejsce, w którym się znajduje.

reklama

Dalsza część tekstu pod wideo

Gorillaz i tryumf na scenie głównej

Największą gwiazdą wieczoru był bez wątpienia zespół Gorillaz - logo grupy można było dostrzec na koszulkach wielu festiwalowiczów. Ich występ niósł ze sobą silny, antywojenny przekaz, podkreślający wagę wspólnoty i miłości.

Niezwykłym zjawiskiem była żywiołowa reakcja tłumu na wyświetlane na ekranach awatary wirtualnych członków zespołu (2-D, Murdoc Niccals, Noodle oraz Russel Hobbs). Z minuty na minutę entuzjazm licznie zgromadzonej publiczności rósł.

Podczas koncertu wybrzmiały ikoniczne utwory, takie jak „Feel Good Inc.” czy „Clint Eastwood”. Porywała eklektyczność całego show, a ogromnym zaskoczeniem było gościnne pojawienie się na scenie Joego Talbota z zespołu IDLES w utworze „The God of Lying”. Sam Damon Albarn złapał fantastyczny kontakt z widownią - w trakcie koncertu chętnie podpisywał płyty, a w pewnym momencie złożył autograf nawet na... kołnierzu ortopedycznym jednego z fanów.

Dalsza część tekstu pod wideo

Pytania o miejsce imprezy

Podobnie jak podczas zeszłorocznej edycji Bittersweet Festival, również w tym roku pojawiają się pytania o to, czy poznańska Cytadela jest odpowiednim miejscem na imprezę tej skali.

Otwarcie festiwalu poprzedził protest mieszkańców, którzy zarzucają organizatorom m.in. brak szacunku dla przyrody oraz miejsc pamięci - warto przypomnieć, że na terenie Cytadeli znajduje się sześć cmentarzy. Organizatorzy odpierają zarzuty i zapewniają, że wydarzenie odbywa się z pełnym poszanowaniem historii, natury oraz lokalnej społeczności.

Kolejną kwestią sporną jest sama przestrzeń. Wśród uczestników narasta wątpliwość, czy park nie okazuje się po prostu zbyt ciasny. Wczorajszy dzień pokazał, że przejście w gęstym tłumie między dużą sceną a Sceną Enea - czy chociażby wyjście do toalety po koncercie - wymaga wygospodarowania sporej ilości czasu i cierpliwości.

Pewne jest, że kolejna edycja Bittersweet Festival odbędzie się w dniach 12-14 sierpnia przyszłego roku. Sprzedaż biletów już ruszyła.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo