Sprawa dotyczy wydarzeń, do których miało dochodzić w jednej ze stajni na terenie gminy Ślesin w Wielkopolsce. Początkowo informacje o zachowaniu wobec koni pojawiły się w mediach społecznościowych i wywołała prawdziwą burzę - zarówno wśród miłośników zwierząt, szczególnie koni, jak i w środowisku jeździeckim. Zawiadomienie w tej sprawie szybko trafiło do prokuratury. Postępowanie przygotowawcze jest w toku, a śledczy stawiają pierwsze zarzuty.
Wszystko zaczęło się od wyjazdu właścicielki stajni
Z relacji właścicielki obiektu wynika, że przed wyjazdem na urlop powierzyła Aleksandrze Ch. opiekę nad stajnią i znajdującymi się tam końmi. Po powrocie miało dojść do sytuacji, która wzbudziła jej niepokój. Hodowczyni miała zobaczyć, jak kobieta kopie jednego z koni. W konsekwencji poprosiła ją o opuszczenie stajni. Później, wspólnie z córką, zdecydowała się sprawdzić zapisy monitoringu. Intuicja jej nie zawiodła. To, co zobaczyła na wideo szokowało. To właśnie nagrania miały ujawnić kolejne sytuacje z udziałem koni.
Nagrania trafiły do internetu
Na materiałach udostępnionych w mediach społecznościowych widoczne są sytuacje, w których kobieta stosuje wobec konia siłę fizyczną. Na nagraniach widać między innymi kopanie zwierzęcia oraz wielokrotne uderzanie go batem, także w okolice pyska. Materiały szybko zaczęły być szeroko komentowane przez osoby związane z jeździectwem.
Według relacji właścicielki kobieta miała tłumaczyć swoje zachowanie tym, że konie stanowiły zagrożenie dla jej zdrowia i życia. Miała również określać stosowane przez siebie metody jako „naturalne metody opieki”. Te okoliczności są obecnie przedmiotem postępowania i wymagają oceny organów ścigania.
Zareagował Polski Związek Jeździecki
Sprawa zainteresowała również Polski Związek Jeździecki. W komunikacie z 27 sierpnia 2026 roku PZJ poinformował, że otrzymał zgłoszenie dotyczące niedopuszczalnych zachowań wobec konia. Sprawa została przekazana właściwym organom związku. PZJ podkreślił, że zachowania naruszające dobrostan koni są niedopuszczalne i sprzeczne z etyką jeździecką.
Z informacji przekazywanych wcześniej przez lokalne media wynikało, że Aleksandra Ch. posiadała uprawnienia sędziowskie PZJ. Rzecznik dyscyplinarny związku zdecydował o jej tymczasowym zawieszeniu na trzy miesiące.
W uzasadnieniu PZJ wskazywał m.in. na materiał wideo, wagę zarzutów oraz publiczny charakter sprawy. Związek uznał również, że z uwagi na możliwość nałożenia kary dyscyplinarnej oraz potencjalną odpowiedzialność publicznoprawną konieczne było zastosowanie środka o charakterze prewencyjnym.
Dwa zawiadomienia do prokuratury
W kolejnych dniach sprawa trafiła do organów ścigania. Jak przekazał prokurator Adrian Lewandowski, zastępca Prokuratora Regionalnego w Poznaniu, do Prokuratury Rejonowej w Koninie wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
- Dwa zawiadomienia w niniejszej sprawie wpłynęły do Prokuratury Rejonowej w Koninie, pod nadzorem której toczy się dochodzenie – wszczęte w dniu 31 sierpnia 2026 roku - w kierunku naruszenia przepisu art. 35 ust. 1a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt – informował prokurator.
Wcześniej policja potwierdzała, że prowadzi czynności związane ze zgłoszeniem dotyczącym znęcania się nad zwierzęciem.
- Mamy przyjęte zawiadomienie odnośnie znęcania się nad zwierzęciem. W związku z tym zbieramy materiały. Po ich zgromadzeniu całość zostanie przekazana do prokuratury - mówił podkomisarz Sebastian Wiśniewski z Komendy Miejskiej Policji w Koninie w rozmowie z TVN24.
31 sierpnia 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Koninie wszczęła dochodzenie. Jak wynika z najnowszej informacji przekazanej przez prokuraturę, postępowanie dotyczy znęcania się nad dwoma końmi sportowymi poprzez zadawanie im bólu i cierpienia w następstwie kopania, uderzania ich batem oraz rękoma.
Śledztwo prowadzone jest w kierunku czynu określonego w art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt. To istotna zmiana w stosunku do początkowego etapu sprawy. Nie chodzi już wyłącznie o analizowanie nagrań czy zawiadomienie dotyczące niepokojących zachowań. Organy ścigania prowadzą formalne postępowanie karne dotyczące konkretnych zwierząt i konkretnych zachowań.
8 września Aleksandra Ch. usłyszała zarzut
Najważniejszy zwrot w sprawie nastąpił 8 września 2026 roku. Aleksandrze Ch. przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 35 ust. 1a ustawy o ochronie zwierząt. Prokuratura wskazuje, że zarzut dotyczy znęcania się nad dwoma końmi sportowymi poprzez zadawanie im bólu i cierpienia w następstwie kopania, uderzania batem oraz rękoma.
Na obecnym etapie jest to jedyna osoba, której w tej sprawie przedstawiono zarzut. Tego samego dnia wobec podejrzanej zastosowano środek zapobiegawczy w postaci zakazu wykonywania wszelkich zawodów oraz prowadzenia wszelkiej działalności związanej z wykorzystywaniem koni, opieką nad nimi lub oddziaływaniem na nie.
Co grozi za znęcanie się nad zwierzęciem?
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt znęcanie się polega na zadawaniu albo świadomym dopuszczaniu do zadawania zwierzęciu bólu lub cierpienia.
Za znęcanie się nad zwierzęciem ustawa przewiduje karę pozbawienia wolności do 3 lat. W przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem kara może wynosić od 3 miesięcy do 5 lat.
W tej sprawie kluczowe będzie ustalenie, czy zachowania zarejestrowane przez monitoring spełniają ustawowe znamiona zarzucanego czynu oraz w jakich dokładnie okolicznościach do nich dochodziło.
Bowiem jak podkreślają specjaliści - samo użycie siły wobec konia nie oznacza automatycznie popełnienia przestępstwa. Znaczenie mają między innymi okoliczności zdarzenia, intensywność działania, jego cel oraz to, czy rzeczywiście istniało bezpośrednie zagrożenie dla człowieka lub zwierzęcia.
Jednocześnie właśnie te kwestie są obecnie przedmiotem postępowania prokuratury.
Sprawa nadal jest otwarta
Śledczy będą analizować nagrania z monitoringu, zeznania świadków oraz pozostały zgromadzony materiał dowodowy. Konieczne może być również wykorzystanie wiedzy specjalistycznej dotyczącej zachowania i dobrostanu koni.
Prokuratura nie przesądziła jeszcze o winie podejrzanej. Przedstawienie zarzutu oznacza, że organ procesowy uznał na tym etapie, iż zgromadzony materiał daje podstawę do postawienia konkretnej osobie zarzutu popełnienia przestępstwa. Ostateczna odpowiedzialność karna może zostać rozstrzygnięta dopiero po przeprowadzeniu całego postępowania, a w razie skierowania sprawy do sądu – przez sąd. Aleksandra Ch. nie przedstawiła dotąd publicznie swojego stanowiska w sprawie.
Postępowanie przygotowawcze jest w toku. Prokuratura podkreśla, że obecnie zarzut usłyszała tylko Aleksandra Ch.
Komentarze (0)