Reklama

Tragedia nad jeziorem w Antoninie. Z wody wyłowiono ciało 2,5-letniego chłopca

Opublikowano: czw, 15 lip 2021 08:33
Autor: | Zdjęcie: Ewa Pieczyńska/ zwlkp24.info

Tragedia nad jeziorem w Antoninie. Z wody wyłowiono ciało 2,5-letniego chłopca - Zdjęcie główne

Tragedia nad jeziorem w powiecie ostrowskim | foto Ewa Pieczyńska/ zwlkp24.info

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Kolejna tragedia nad jeziorem. Z wody wyłowiono ciało małego dziecka.

Reklama

Do tragedii doszło dzisiaj (15 lipca) na terenie ośrodka wypoczynkowego w Antoninie (powiat ostrowski). Lokalne media poinformowały, że spacerująca tam kobieta zauważyła w wodzie ciało chłopca.

CZYTAJ TAKŻE: Zaginęła 13-letnia Sara Napierała. Dziewczynka może przebywać nad morzem [KLIKNIJ]

[AKTUALIZACJA, godz. 11.05]

Po plaży spacerowała osoba, która dostrzegła, że na wodzie prawdopodobnie unosi się ciało dziecka i zgłosiła to służbom. Była godz. 7.14.

Na miejsce niezwłocznie zostały zadysponowane zastępy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Pierwsze zastępy potwierdziły treść zgłoszenia - relacjonuje kpt. Tomasz Chmielecki, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Ostrowie Wielkopolskim.

Dziecko unosiło się na tafli wody, około 5 metrów od linii brzegu. Gdy strażacy do niego dotarli, ewakuowali chłopca na pomost.

Ze względu na brak czynności życiowych, wdrożyliśmy niezwłocznie resuscytację krążeniowo-oddechową - dodaje oficer prasowy.

Na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego oraz śmigłowiec LPR. Nadal prowadzono reanimację. Niestety, po ponad półtoragodzinnej wspólnej walce, lekarz stwierdził zgon dziecka. Chłopczyk miał około 2,5 roku. 

Oficer prasowy ostrowskiej straży zaznacza, że początkowo nie było wiadomo, czy ktoś jeszcze nie znajduje się w wodzie. Na miejsce została zadysponowana więc Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodnego z Konina. 

Zwodowaliśmy łódź, bo zachodziła hipoteza, że dziecko nie musiało być samo. Przeszukaliśmy brzeg, ale po pewenym czasie - po informacjach od policji - okazało sie, że opiekunowie zostali odnalezieni - dopowiada kpt. Tomasz Chmielecki. 

Policjanci prowadzą dalsze czynności dochodzeniowo-śledcze pod nadzorem prokuratora.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 miesiące temu | ocena +3 / -0

    Ela

    Nie osadzam bo nie znam szczegółów tej sprawy ale często jestem swiadkiem jak niektórzy rodzice mają płytkie myślenie jesli chodzi o bezpieczeństwo swoich dzieci ... np ostatnio maszeruje matka polka z 2 dxieci jedno w gondoli noworodek drugie biegajace około 2.5 -3 lat ona pcha gondole i patrzy w tekefon nie odrywa wzroku przez 30 sek bo idzie droga wokol bloków gdzie tylko przyjezdzaja kurierzy bo zskaz wjazdu czuje sie spokojna nadal patrzyvw telefon za 100 m droga wewnętrzna sie konczy a zaczyna jedno kierunkowa osiedlowa dziecko postanowilo pobiec wesolo do przodu bo widzi ze jest z górki matka nagle spostrzega sie ze dziecko jest 30 m przed nią i wbiega na ulice drze ryja na dzieciaka na szczęście nic nie jechało tylko chwilę wcześniej ja obserwuje sytuacje z balkonu zamurowało mnie że ma czas na telefon i chciałam jej krzyknąć nie drzyj ryja na te dziecko tylko na seoj telefon bo on sprawił to ze ci rozumu odebrało

    • 2 miesiące temu | ocena +1 / -0

      Werka

      Racja przy tak małych dzieciach winno sie mieć wzrok na nich do tragedi wystarczy ułamek sekundy

  • 2 miesiące temu | ocena +2 / -5

    Obserwator

    Nie żebym się czepiał, ale co musiał mieć w głowie dzwoniący, widząc ciało dziecka w głowie i nie próbował go wyciągnąć tylko czekał na strażaków?! Domyślam się ze nie próbował oczywiście ze względu na treść artykułu i tego ze ciało znajdujące się 5 metrów od brzegu podjęli strażacy! Serio 5 metrów i serio 2,5 latek, nie próbować go wyciągnąć? Przerażająca bezczynność. Chociaż dobrze ze zadzwonił po pomoc.

    • 2 miesiące temu | ocena +6 / -0

      Aha

      pierwsza zasada pierwszej pomocy to jest zachowanie wlasnego bezpieczenstwa. Moze osoba nie chciala ryzykowac ze tam jest gleboko i sama sie narazic na niebezpieczenstwo bo np nie potrafila plywac.

      • 2 miesiące temu | ocena +1 / -1

        bb

        tam 5 m od brzegu jest 30cm wody...

        • 2 miesiące temu | ocena +2 / -0

          anna

          Poza tym, serio, winimy tu dzwoniącego po pomoc? To 2 latek, o 7 rano sobie sam wszedł do jeziora? Gdzie rodzice?