Ogień strawił 650 balotów słomy i kiszonki, powodując straty wstępnie szacowane na 90 tys. zł. W niemal 19-godzinnej akcji gaśniczej brało udział 9 zastępów straży pożarnej. Pożar wybuchł w sobotę, 19 września po południu, w miejscowości Niewierz (powiat szamotulski).
Śledczy szybko namierzyli podpalacza
Policjanci od początku podejrzewali, że ogień mógł zostać zaprószony celowo. Trop prowadził do 61-latka znanego mundurowym z wcześniejszych interwencji. Mężczyzna trafił do aresztu, a w tym czasie śledczy zebrali dowody, przesłuchali świadków i przeanalizowali monitoring.
Zebrane dowody wskazywały nie tylko na to, że mężczyzna mógł podpalić stóg, ale również na to, że wielokrotnie kierował samochodem pomimo cofniętych uprawnień - informuje asp. szt. Sandra Chuda z Komendy Powiatowej Policji w Szmotułach.
Mężczyzna usłyszał 8 zarzutów: jeden dotyczył umyślnego zniszczenia mienia, a pozostałe kierowania autem pomimo cofniętych uprawnień.
61-latek miał uciekać przed policją i zaatakować funkcjonariuszy
To jednak nie koniec kłopotów 61-latka. Okazało się, że prokuratura prowadzi już wobec niego inne postępowanie m.in. za czynną napaść na funkcjonariuszy i ucieczkę przed kontrolą.
W tamtej sprawie zastosowano wobec niego wolnościowe środki zapobiegawcze. Do zdarzenia doszło w czerwcu bieżącego roku. Jak wynikało z okoliczności sobotniej sprawy, mężczyzna nie respektował nałożonych na niego środków. Jego zachowanie mogło utrudniać prowadzone postępowanie i wskazywało na lekceważący stosunek do obowiązujących norm prawnych - zaznacza asp. szt. Sandra Chuda.
Mężczyzna trafił do aresztu
Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 61-latka. Sąd przychylił się do wniosku i mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Za zarzucane przestępstwa 61-latkowi grozi kara wieloletniego pozbawienia wolności.
Komentarze (0)