Bezcenny kapitał, a jednak...
Fundacja Batorego, działająca na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, zwraca uwagę na lukę w prawie określającym zasady organizowania obrony cywilnej i działania w czasie kryzysu. Raport przygotowany przez Dawida Sześciłę wskazuje, że choć sołectwa odgrywają bardzo dużą rolę w organizowaniu pomocy w sytuacjach kryzysowych, ustawy pomijają ich znaczenie.
- Wydany przez Fundację im. Stefana Batorego raport "Kiedy pękają tamy", podsumowujący doświadczenia powodzi z jesieni 2024 roku, pokazuje, jak ważną, a jednocześnie niedostatecznie zauważoną rolę w reagowaniu na kryzysy odgrywają sołtysi i sołtyski. Tworzą oni pierwszą linię kontaktu między mieszkańcami a władzami lokalnymi i instytucjami rządowymi odpowiedzialnymi za pomoc w sytuacjach zagrożenia - czytamy w raporcie, zatytułowanym "Czy ktoś zapomniał o sołtyskach i sołtysach? Możliwości i trudności przy włączaniu jednostek pomocniczych w system ochrony ludności."
Jak zauważa autor dokumentu, w sytuacjach kryzysowych to właśnie sołectwa reagują często najszybciej i najbardziej adekwatnie do skali zniszczeń. Podczas powodzi z 2024 roku wiele z nich zamieniło się w małe sztaby kryzysowe organizujące ewakuację i dystrybuujące wodę pitną, czy jedzenie.
- Sołtyski i sołtysi nie zastąpią sprawnie działających służb ratunkowych. Nie przejmą też na siebie zadania zarządzania i koordynacji w reagowaniu na kryzys. Są jednak bezcennym kapitałem w sytuacjach zagrożenia i niezbędnym elementem całej architektury społecznej odporności. Tworzą ponad 40-tysięczną „armię pierwszego kontaktu” w razie zagrożeń różnego typu. Dzięki temu, że znają doskonale swoją małą społeczność, jej zasoby i możliwości, mogą znacząco ułatwić organizowanie akcji ratowniczych, mobilizowanie lokalnych zasobów czy dotarcie do mieszkańców najbardziej potrzebujących pomocy - czytamy dalej w raporcie.
Pominięci w najnowszych regulacjach prawnych
Tymczasem sołtysi i sołtyski formalnie nie są częścią systemu zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. Nie zmieniły tego także najnowsze przepisy prawne, z grudnia 2024 roku. Oznacza to, że włodarze wsi nie są członkami sztabów kryzysowych, nie uczestniczą w obiegu informacji dotyczących zagrożeń, nie zostali też odpowiednio przeszkoleni. W efekcie w razie potrzeby działają obok systemu, a nie w jego ramach.
- Ustawa zauważa jednostki pomocnicze gmin tylko w kontekście szkoleń oraz ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Nakłada na wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) zadanie w postaci realizacji tych działań informacyjno-edukacyjnych również na rzecz przewodniczących organów wykonawczych jednostek pomocniczych, czyli sołtysów. Na tym jednak koniec - donosi raport Dawida Sześciły.
Ustawa nie uwzględnia sołtysów na liście podmiotów ochrony ludności, mimo że znajdują się tam choćby organizacje pozarządowe, z którymi zawarto porozumienia w sprawie wykonywania zadań obrony cywilnej. Szefowie samorządów nie mają także podstawy prawnej do uznania sołectw za podmioty ochrony ludności, poprzez wydanie decyzji administracyjnych. Nie ma też podstaw do włączenia sołtysów i sołtysek do centralnej ewidencji zasobów ochrony ludności, która ma służyć ułatwieniu komunikacji między instytucjami zaangażowanymi w pomoc.
Pozostaje liczyć na dobrą wolę i chęć działania
Co można zrobić? Można na przykład powołać sołtysów do gminnych zespołów zarządzania kryzysowego, a także zmienić statuty sołectw, poszerzając zakres ich zadań. Jak wskazuje autor raportu, nie ma przeszkód, aby sołectwo odpowiadało za zarządzanie infrastrukturą i utrzymywanie jej na potrzeby zadań z zakresu ochrony ludności. Na działania związane z zarządzaniem kryzysowym można także przeznaczyć część funduszu sołeckiego. Dzięki temu możliwa będzie organizacja szkoleń, wyposażenie miejsca schronienia oraz zakup zapasów i sprzętu.
- Sołtysi co do zasady nie podlegają kierownictwu wójta jako organu ochrony ludności. Wójtowie nie mogą kierować działaniami sołtysów ani egzekwować od nich np. udziału w szkoleniach oraz ćwiczeniach z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej czy też uczestnictwa w pracach gminnego zespołu zarządzania kryzysowego. Uprawnienie do wydawania sołtysom wiążących poleceń pojawia się dopiero w czasie stanu klęski żywiołowej. Bez zmiany przepisów można zatem jedynie liczyć na to, że sołtysi nawet bez twardego obowiązku ustawowego będą aktywnie współdziałali z urzędem gminy i innymi instytucjami publicznymi - czytamy w dokumencie opublikowanym przez Fundację Batorego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.