Prawie 40-tysięczna "armia pierwszego kontaktu", o której zapomnieli decydenci w Warszawie

Opublikowano:
Autor:

Prawie 40-tysięczna "armia pierwszego kontaktu", o której zapomnieli decydenci w Warszawie - Zdjęcie główne
Autor: B. Kowalski | Opis: Podczas powodzi na południu Polski w 2024 roku sołtysi okazali się bardzo skuteczni w organizowaniu pomocy

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościSołtysi i sołtyski, których w Polsce jest ponad czterdzieści tysięcy, w sytuacjach zagrożenia są często "armią pierwszego kontaktu", organizującą pomoc. Tymczasem w najnowszych przepisach o ochronie ludności, obronie cywilnej i zarządzaniu kryzysowym, na ich temat nie znajdziemy ani słowa.
reklama

Bezcenny kapitał, a jednak...

Fundacja Batorego, działająca na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, zwraca uwagę na lukę w prawie określającym zasady organizowania obrony cywilnej i działania w czasie kryzysu. Raport przygotowany przez Dawida Sześciłę wskazuje, że choć sołectwa odgrywają bardzo dużą rolę w organizowaniu pomocy w sytuacjach kryzysowych, ustawy pomijają ich znaczenie.

- Wydany przez Fundację im. Stefana Batorego raport "Kiedy pękają tamy", podsumowujący doświadczenia powodzi z jesieni 2024 roku, pokazuje, jak ważną, a jednocześnie niedostatecznie zauważoną rolę w reagowaniu na kryzysy odgrywają sołtysi i sołtyski. Tworzą oni pierwszą linię kontaktu między mieszkańcami a władzami lokalnymi i instytucjami rządowymi odpowiedzialnymi za pomoc w sytuacjach zagrożenia - czytamy w raporcie, zatytułowanym "Czy ktoś zapomniał o sołtyskach i sołtysach? Możliwości i trudności przy włączaniu jednostek pomocniczych w system ochrony ludności."

reklama

Jak zauważa autor dokumentu, w sytuacjach kryzysowych to właśnie sołectwa reagują często najszybciej i najbardziej adekwatnie do skali zniszczeń. Podczas powodzi z 2024 roku wiele z nich zamieniło się w małe sztaby kryzysowe organizujące ewakuację i dystrybuujące wodę pitną, czy jedzenie. 

- Sołtyski i sołtysi nie zastąpią sprawnie działających służb ratunkowych. Nie przejmą też na siebie zadania zarządzania i koordynacji w reagowaniu na kryzys. Są jednak bezcennym kapitałem w sytuacjach zagrożenia i niezbędnym elementem całej architektury społecznej odporności. Tworzą ponad 40-tysięczną „armię pierwszego kontaktu” w razie zagrożeń różnego typu. Dzięki temu, że znają doskonale swoją małą społeczność, jej zasoby i możliwości, mogą znacząco ułatwić organizowanie akcji ratowniczych, mobilizowanie lokalnych zasobów czy dotarcie do mieszkańców najbardziej potrzebujących pomocy - czytamy dalej w raporcie.

reklama

Pominięci w najnowszych regulacjach prawnych

Tymczasem sołtysi i sołtyski formalnie nie są częścią systemu zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej. Nie zmieniły tego także najnowsze przepisy prawne, z grudnia 2024 roku. Oznacza to, że włodarze wsi nie są członkami sztabów kryzysowych, nie uczestniczą w obiegu informacji dotyczących zagrożeń, nie zostali też odpowiednio przeszkoleni. W efekcie w razie potrzeby działają obok systemu, a nie w jego ramach. 

- Ustawa zauważa jednostki pomocnicze gmin tylko w kontekście szkoleń oraz ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Nakłada na wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) zadanie w postaci realizacji tych działań informacyjno-edukacyjnych również na rzecz przewodniczących organów wykonawczych jednostek pomocniczych, czyli sołtysów. Na tym jednak koniec - donosi raport Dawida Sześciły.

reklama

Ustawa nie uwzględnia sołtysów na liście podmiotów ochrony ludności, mimo że znajdują się tam choćby organizacje pozarządowe, z którymi zawarto porozumienia w sprawie wykonywania zadań obrony cywilnej. Szefowie samorządów nie mają także podstawy prawnej do uznania sołectw za podmioty ochrony ludności, poprzez wydanie decyzji administracyjnych. Nie ma też podstaw do włączenia sołtysów i sołtysek do centralnej ewidencji zasobów ochrony ludności, która ma służyć ułatwieniu komunikacji między instytucjami zaangażowanymi w pomoc. 

Pozostaje liczyć na dobrą wolę i chęć działania

Co można zrobić? Można na przykład powołać sołtysów do gminnych zespołów zarządzania kryzysowego, a także zmienić statuty sołectw, poszerzając zakres ich zadań. Jak wskazuje autor raportu, nie ma przeszkód, aby sołectwo odpowiadało za zarządzanie infrastrukturą i utrzymywanie jej na potrzeby zadań z zakresu ochrony ludności. Na działania związane z zarządzaniem kryzysowym można także przeznaczyć część funduszu sołeckiego. Dzięki temu możliwa będzie organizacja szkoleń, wyposażenie miejsca schronienia oraz zakup zapasów i sprzętu. 

- Sołtysi co do zasady nie podlegają kierownictwu wójta jako organu ochrony ludności. Wójtowie nie mogą kierować działaniami sołtysów ani egzekwować od nich np. udziału w szkoleniach oraz ćwiczeniach z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej czy też uczestnictwa w pracach gminnego zespołu zarządzania kryzysowego. Uprawnienie do wydawania sołtysom wiążących poleceń pojawia się dopiero w czasie stanu klęski żywiołowej. Bez zmiany przepisów można zatem jedynie liczyć na to, że sołtysi nawet bez twardego obowiązku ustawowego będą aktywnie współdziałali z urzędem gminy i innymi instytucjami publicznymi - czytamy w dokumencie opublikowanym przez Fundację Batorego.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo