Wszystko wydarzyło się po godzinie 22:00. Wtedy jedna z osób przebywających na brzegu jeziora usłyszała dochodzące z ciemności wołanie o pomoc, a na tafli wody - około 200 metrów od brzegu - zauważyła również migające światła. Natychmiast zaalarmowała służby.
Ponad pół godziny poszukiwań w ciemności
Do akcji na policyjnej łodzi ruszyli funkcjonariusze z patrolu wodnego oraz strażacy z OSP Witkowo, OSP Skorzęcin i Państwowej Straży Pożarnej.
Policjanci patrolujący akwen łodzią motorową początkowo nie mogli odnaleźć w wodzie zaginionego. Dopiero po około 40 minutach policyjny stermotorzysta zauważył człowieka płynącego w stronę brzegu. Wydobył mężczyznę z wody i przetransportował na brzeg celem udzielenia niezbędnej pomocy medycznej. Był to 18-letni mieszkaniec Wrocławia - informuje asp. szt. Anna Osińska z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie.
Dwie osoby same dotarły do brzegu
Okazało się, że łodzią podróżowały jeszcze dwie inne osoby - także mieszkańcy Wrocławia, wypoczywający w jednym z domków na terenie gminy Powidz. Im udało się o własnych siłach dopłynąć do brzegu - jeszcze przed przybyciem ratowników.
Młody mężczyzna postanowił popływać w ciemności
Jak ustalili policjanci, którzy pracowali na miejscu, młodzi ludzie wypłynęli prywatną łódką ze wschodniej części Jeziora Niedzięgiel, od strony Powidza. W pewnym momencie jeden z nastolatków wyskoczył z łodzi do wody, żeby popływać.
Gdy zorientował się, jak trudne są nocne warunki i spróbował wejść z powrotem na pokład, ciężar ciała doprowadził do wywrócenia oraz całkowitego zatopienia jednostki. Badanie alkomatem przeprowadzone przez mundurowych wykazało, że cała trójka uczestników zdarzenia była nietrzeźwa - wyjaśnia asp. szt. Anna Osińska.
Policja przypominamy, że woda - zwłaszcza po zmroku - nie wybacza błędów, a łączenie alkoholu ze sportami wodnymi to prosty przepis na tragedię.
Komentarze (0)