Temat nagłośnił Karol Wójcicki, popularyzator astronomii twórca profilu „Z głową w gwiazdach”. W swojej analizie porównuje on obecną sytuację do wydarzeń z lutego ubiegłego roku. Doszło wtedy do niekontrolowanej deorbitacji drugiego stopnia rakiety Falcon 9, co - podobnie jak teraz - budziło spore obawy obserwatorów. Wówczas w Wielkopolsce odnaleziono kilka elementów tej rakiety, które nie uległy spaleniu w atmosferze.
Chińska rakieta zbliża się do Ziemi
Zgodnie z najnowszą aktualizacją z 28 stycznia, ta potężna konstrukcja porusza się obecnie na bardzo niskiej wysokości, wahającej się między 125 a 135 km nad Ziemią, co zwiastuje jej rychły powrót do atmosfery. Najbardziej prawdopodobny termin deorbitacji wyznaczono na piątek, 30 stycznia, kilka minut przed godziną 10:00 rano. Należy jednak pamiętać, że na obecnym etapie margines błędu jest wciąż dość szeroki i wynosi około 10 godzin w obie strony, co oznacza, że do ostatecznego rozpadu obiektu może dojść zarówno znacznie wcześniej, jak i kilka godzin później niż zakłada prognoza.
Czy to groźne i co zobaczymy?
Szanse na to, że szczątki wyrządzą szkody na Ziemi, są statystycznie bardzo małe. Większość rakiety spłonie w atmosferze, a ewentualne pozostałości zazwyczaj wpadają do oceanów.
- Z punktu widzenia Polski kluczowa jest informacja, że krótko po prognozowanym momencie deorbitacji, obiekt ma przelatywać nad naszym krajem. Aktualne dane wskazują na przelot nad wybrzeżem Polski około 09:52 w piątek, na wysokości już głęboko atmosferycznej - napisał na facbookowym profilu "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki.
Jeśli rakieta zacznie rozpadać się dokładnie w prognozowanym momencie, nad Bałtykiem i północną Polską mogą być widoczne bardzo jasne ślady spalania na niebie - podobne do serii bolidów, czyli tzw. kul ognistych. Nasz region jest monitorowany przez Unijny System Obserwacji i Śledzenia Obiektów Kosmicznych.
Jak interpretować te doniesienia?
Sytuacja jest niemal identyczna jak w przypadku rakiety Falcon 9 z zeszłego roku. To standardowe zjawisko przy lotach orbitalnych dużych rakiet. Orbita zmienia się z każdym okrążeniem Ziemi, dlatego godzina i dokładne miejsce upadku mogą się jeszcze przesunąć o setki kilometrów. Obiekt jest pod stałą obserwacją systemów radarowych. Kolejne, bardziej precyzyjne dane zostaną podane do wiadomości w czwartek wieczorem lub w piątek rano.
Polska Agencja Kosmiczna wydała komunikat
Dziś, po południu do sprawy odniosła się też Polska Agencja Kosmiczna.
- Na podstawie aktualnych informacji o położeniu orbitalnym, szacujemy wejście obiektu w atmosferę Ziemi pomiędzy 2026-01-29 18:03 UTC i 2026-01-30 20:17 UTC. Ze względu na nachylenie orbity tego obiektu (56.94 st.), trajektoria jego lotu przebiega m.in. nad znaczną częścią Europy, w tym Polską - czytamy w komunikacie. - Ze względu na szacowaną masę oraz nieznaną strukturę obiektu ZQ-3 R/B zwracamy uwagę, że nie ma pewności czy obiekt ulegnie całkowitemu spaleniu w atmosferze Ziemi. Krajowe służby i instytucje są na bieżąco informowane wg obowiązujących porozumień i procedur operacyjnych - informuje Polska Agencja Kosmiczna.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.