Samorządy w całej Polsce regularnie podejmują działania mające na celu utrzymanie drożności sieci kanalizacyjnej. Problemy z zapchanymi rurami często mają to samo źródło, co skłania lokalne władze do apelowania do mieszkańców o rozsądek. Niewłaściwe przedmioty lądujące w odpływach nie tylko niszczą instalację, ale też generują ogromne koszty usuwania awarii.
Z podobnym ostrzeżeniem wystąpiła ostatnio gmina Nowe Miasto nad Wartą, gdzie z kanalizacji wyciągnięto m.in. ubrania oraz telefony komórkowe.
Ponad 95% awarii przez śmieci
Urzędnicy przypominają, że instalacja wodno-kanalizacyjna jest przystosowana wyłącznie do przyjmowania nieczystości sanitarnych oraz papieru toaletowego. Według podanych przez gminę danych, aż ponad 95% wszystkich zatorów i awarii wynika z wrzucania do toalet odpadów stałych.
Na liście najczęściej spłukiwanych przedmiotów, które niszczą sieć, znajdują się:
- Chusteczki nawilżane i ręczniki papierowe - nie rozpuszczają się w wodzie i tworzą zwarte korki.
- Środki higieniczne i pieluchy - pęcznieją pod wpływem wilgoci, całkowicie blokując przepływ.
- Tłuszcze i oleje - twardnieją w rurach i zmniejszają ich średnicę.
- Resztki jedzenia, włosy i żwirek dla kota - przyciągają gryzonie i tworzą osady trudne do usunięcia.
- Leki i chemia - zatruwają wody gruntowe i niszczą florę bakteryjną w oczyszczalniach.
Do kanalizacji nie mogą trafiać również niedopałki papierosów, patyczki kosmetyczne czy materiały budowlane.
Koszty poniosą mieszkańcy
Zatykanie rur prowadzi do odoru, ryzyka zalania i konieczności prowadzenia kosztownych napraw. Władze gminy podkreślają, że wydatki związane z usuwaniem awarii przekładają się na wyższe koszty eksploatacji systemu, które w ostatecznym rozrachunku pokrywają sami mieszkańcy. Urzędnicy apelują o odpowiedzialność i wyrzucanie odpadów wyłącznie do przeznaczonych do tego pojemników lub oddawanie ich do punktów zbiórki.
fot. UG Nowe Miasto and Wartą
Komentarze (0)