Organa ścigania otrzymały w tej bulwersującej sprawie aż dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
- Dwa zawiadomienia w niniejszej sprawie wpłynęły do Prokuratury Rejonowej w Koninie, pod nadzorem której toczy się dochodzenie – wszczęte w dniu 31 sierpnia 2026 roku – w kierunku naruszenia przepisu art. 35 ust. 1a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o ochronie zwierząt - precyzuje prokurator Adrian Lewandowski, z-ca Prokuratora Regionalnego w Poznaniu.
Prokuratura: Są dwa zawiadomienia
Wiceszef prokuratury podkreśla, że gospodarzem postępowania jest właściwa prokuratura rejonowa. Co mówi art. 35 wspomnianej ustawy?
„Kto znęca się nad zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
Osobie, która znęca się nad zwierzęciem, grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Definicję znęcania - jak podkreśla wykładnia - zawiera art. 6 ust. 2 tej samej ustawy. Obejmuje ono zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień. Przykładami są m.in. bicie, straszenie lub drażnienie zwierząt. Tymczasem na monitoringu widać, że kobieta okłada konia batem w boksie, a także wielokrotnie kopie.
Czy taka będzie ostateczna kwalifikacja czynu? O tym zdedyduje już prokuratura, po dokładnym śledztwie.
Sprawa wyszła na jaw po przejrzeniu zapisów monitoringu w jednej ze stajni w Ślesinie (woj. Wielkopolskie). Według relacji właścicielki obiektu przed wyjazdem na urlop powierzyła ona kobiecie opiekę nad stajnią i znajdującymi się tam końmi.
Po powrocie miało dojść do sytuacji, która wzbudziła jej niepokój. Jak relacjonuje właścicielka, kobieta w jej obecności kopnęła konia. Została wówczas poproszona o opuszczenie stajni.
Monitoring miał zarejestrować kolejne sytuacje z końmi
Jak wynika z relacji właścicielki, które cytują media, wyjaśnienia kobiety skłoniły ją i jej córkę do sprawdzenia zapisu kamer.
Na nagraniach, które trafiły do internetu, widoczne są sytuacje, w których kobieta kopie konia znajdującego się w boksie oraz wielokrotnie uderza zwierzę batem, także w okolice pyska. Materiał został opublikowany w mediach społecznościowych i wywołał reakcję osób związanych z jeździectwem.
Według właścicielki kobieta miała tłumaczyć swoje zachowanie tym, że konie stanowiły zagrożenie dla jej zdrowia i życia. Miała również określać stosowane przez siebie metody jako „naturalne metody opieki”. Te twierdzenia są obecnie elementem relacji stron i będą podlegały ocenie w prowadzonym postępowaniu.
Czy doszło do znęcania? Sprawą zajmuje się policja
Zawiadomienie w sprawie zostało złożone na policji. Funkcjonariusze mają dokumentować przebieg zdarzeń i zabezpieczać materiały mogące mieć znaczenie dla postępowania. Sprawa znajduje się na etapie wyjaśniania, dlatego w obecnej chwili nie można przesądzać o odpowiedzialności osoby widocznej na nagraniach.
Właściwość miejscową dla gminy Ślesin ma Prokuratura Rejonowa w Koninie. - Mamy przyjęte zawiadomienie odnośnie znęcania się nad zwierzęciem. W związku z tym zbieramy materiały. Po ich zgromadzeniu całość zostanie przekazana do prokuratury - poinformował podkomisarz Sebastian Wiśniewski z Komendy Miejskiej Policji w Koninie w rozmowie z TVN24.
Zareagował Polski Związek Jeździecki
Sprawą zainteresował się również Polski Związek Jeździecki. W komunikacie z 27 sierpnia PZJ poinformował, że otrzymał zgłoszenie dotyczące niedopuszczalnych zachowań wobec konia i przekazał je właściwym organom związku w celu zbadania sprawy oraz wyciągnięcia konsekwencji. Związek podkreślił, że działania naruszające dobrostan koni są niedopuszczalne i sprzeczne z etyką jeździecką.
Według informacji przekazanych przez lokalne media kobieta pełniła funkcję sędziego PZJ. Rzecznik dyscyplinarny związku miał zdecydować o jej trzymiesięcznym zawieszeniu. Jednocześnie zaznaczono, że na tym etapie zarzucane zachowania są dopiero przedmiotem postępowania, a ich ostateczna ocena nastąpi po jego przeprowadzeniu.
W piśmie PZJ czytamy, że zdecydowano "zawiesić tymczasowo [imię i nazwisko] we wszelkich prawach przysługujących z mocy statutu PZJ, w tym w prawach zawodnika i sędziego PZJ, na czas trzech miesięcy, w związku z powzięciem informacji, które w znacznym stopniu uprawdopodobniają, iż dopuściła się działań naruszających dobrostan należących do niej lub podlegających jej opiece koni. W związku z obiektywną wiarygodnością pozostającego w dyspozycji Rzecznika materiału
video obrazującego brutalne postępowania wobec koni, wagą zarzutów, publicznym charakterem przedmiotowej sprawy, a także faktem, iż [imię i nazwisko] posiada uprawnienia sędziowskie PZJ, niezbędnym stało się wszczęcie postępowania wyjaśniającego przez Rzecznika Dyscyplinarnego PZJ. Mając na względzie, iż [imię i nazwisko] może grozić znaczna kara dyscyplinarna, jak również czyny te mogą podlegać odpowiedzialności publicznoprawnej, niezbędnym stało
się zawieszenie w prawach wynikających ze statutu PZJ, co zabezpieczy prawidłowy tok postępowania i będzie miało charakter prewencyjny.
Co mówi prawo?
Ustawa o ochronie zwierząt zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Za znęcanie uznaje się zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania zwierzęciu bólu lub cierpienia. Ustawa wymienia m.in. bicie zwierząt oraz stosowanie okrutnych metod w chowie lub hodowli.
Samo pojawienie się nagrania nie przesądza jednak jeszcze o odpowiedzialności karnej. To organy prowadzące postępowanie muszą ustalić, co dokładnie wydarzyło się w stajni, w jakich okolicznościach i czy zachowania zarejestrowane przez monitoring wyczerpują znamiona przestępstwa.
Dalsza część artykułu pod WIDEO.
"Użycie siły wobec konia nie zawsze oznacza znęcanie, ale czy każde jej użycie można usprawiedliwiać zagrożeniem? Również nie. Kluczowe są okoliczności, intensywność zachowania oraz to cz istniało rzeczywiste i bezpośrednie niebezpieczeństwo. Każda taka sprawa wymaga oceny kontekstu i choć w tej sprawie emocje pojawiły się bardzo szybko, to z perspektywy prawnej wymagana jest ocena całej sytuacji. Jednocześnie nie może być zgody na normalizowanie agresji wobec zwierząt" - przypomina ekspertka z profilu konnowprawo.
Śledczy mają ustalić, co wydarzyło się w stajni
Na tym etapie najważniejszym materiałem dowodowym są nagrania z monitoringu oraz relacje osób, które miały wiedzę o zdarzeniach. Z pewnością przesłuchani zostaną właściciele stadnicy, a także sama osoba podejrzewana. Postępowanie ma odpowiedzieć m.in. na pytanie, w jakich okolicznościach dochodziło do zachowań widocznych na filmach i czy stanowiły one naruszenie przepisów dotyczących ochrony zwierząt. Zapewne będą musili je też ocenić biegli i specjaliści.
Media próbowały uzyskać komentarz podejrzewanej o znęcanie się na końmi sędzi, ta jednak nie zabrała głosu.
/będziemy wracać do sprawy/
Przy pisaniu korzystałem ze źrodeł: LM.pl, Tvn24.pl, InfoKonin.pl, PZJ,
Komentarze (0)