Na Eneę AZS Politechnikę nie ma mocnych. Wicemistrzynie rosną w oczach!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Na Eneę AZS Politechnikę nie ma mocnych. Wicemistrzynie rosną w oczach! - Zdjęcie główne
Autor: Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań | Opis: Enea AZS jest nie do zatrzymania na starcie sezonu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportEnea AZS Politechnika zdecydowanie nie bierze jeńców na początku tego sezonu PGE Basket Ligi Kobiet. Drużyna z Poznania nie dała się złamać Zagłębiu Sosnowiec w wymagającym pojedynku i pokazała, ile w jej przypadku znaczy ogrom jakości i dojrzałości na polskich parkietach. Drużyna Wojciecha Szawarskiego może teraz przystąpić do spotkania w Eurocupie z podbudowanymi morale.
reklama
ł

Enea AZS Politechnika opanowała chaos na parkiecie. O prowadzenie nie było łatwo

Pierwsze minuty sobotniego meczu pokazały Enei AZS Politechnice, że w starciu z Zagłębiem Sosnowiec każdy błąd w obronie może dużo kosztować. Przyjezdne od samego początku bezwzględnie wykorzystywały braki w zgraniu akademiczek pod ich koszem i bez większych problemów punktowały spod obręczy. Choć gospodynie zbierały więcej piłek, to nie potrafiły zrobić z nich pożytku w ofensywie. To właśnie w dużej mierze z tego powodu wynik po pierwszych pięciu minutach wynosił 12:7 dla przeciwniczek. 

Enea AZS Politechnika miała duże problemy z regularnym punktowaniem, czy to za dwa punkty, czy to za trzy. Drużyna trenera Wojciecha Szawarskiego wyglądała jakby ewidentnie nie miała swojego dnia. Zagłębie Sosnowiec nie prezentowało na parkiecie o wiele lepszej dyspozycji w tym zakesie, ale zwyczajnie korzystało na niemocy wicemistrzyń Polski. Te jednak nagle złapały swój rytm w ostatnich minutach pierwszej kwarty dzięki trafionym rzutom osobistym, szybkim akcjom spod własnego kosza oraz trafieniom z dystansu.

reklama

Na kolejne dziesięć minut meczu akademiczki wchodziły prowadząc 26:20, a tempo meczu tylko wzrastało. Obie drużyny znacząco opuścił gardy, pokazując, żę zdecydowanie bardziej niż obrona w pierwszej połowie liczy się dla nich dyspozycja w ofensywie. Koszykarki toczyły zażarty pojedynek na rzuty i możliwie jak najbardziej kreatywne pomysły na przedarcie się pod kosz. Równocześnie wydawało się jednak, że obie ekipy pochłonięte żywiołowym basketem zagubiły gdzieś w nieustannej wymianie ciosów swoje plany na grę.

Gospodynie po chaotycznym początku drugiej kwarty, w połowie tej części spotkania wreszcie uspokoiły jej przebieg. Zagłębie Sosnowiec raz za razem forsowało kolejne rzuty, ale ich ilość nie szła w parze z jakością. Tym sposobem piłki coraz łatwiej padały łupem Enei AZS Politechniki, która wreszcie mogła częściej napędzać swoje akcje i trzymać rękę na pulsie. Przejęcie kontroli okazało się kluczem do tego, by zespół trenera Szawarskiego odzyskał równowagę i zyskał więcej czasu na realizowanie swojego planu na spotkanie.

reklama

Akademiczki wyglądały jakby równocześnie odkryły też sposób na to, by wreszcie punktowo odjechać rywalkom. Kluczem okazały się agresywne layupy na obręcz, na które przyjezdne nie miały żadnej odpowiedzi w obronie. Feyonda Fitzgerald wjeżdżała w "pomalowane" jak w masło, a wszelkie nieudane próby uzupełniały jej koleżanki za sprawą trafionych rzutów osobistych. Wynik do przerwy wynosił 48:33, a Zagłębie Sosnowiec znalazło się w bardzo trudnej sytuacji.

Enea AZS zagrała jak na mistrzynie przystało. Zachowały zimną krew

Rywalki Enei AZS Politechniki po powrocie na parkiet nadal znajdowały się między młotem, a kowadłem. W ataku nie mogły przedrzeć się bezpośrednio pod kosz i punktować z okolic "pomalowanego", a na domiar złego ich rzuty z okolic obwodu kończyły się tylko na obręczach. Koszykarki Zagłębia Sosnowiec desperacko bombardowały Poznanianki zza łuku, lecz gospodynie zbierały piłki bez żadnych większych problemów. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego wreszcie złapały potrzebny balans w swojej grze, a rywalki zapętlały się w błędach i chaotycznych zagraniach.

reklama

Zawodniczki Zagłębia Sosnowiec próbowały wymuszać straty na akademiczkach, atakując je wściekle najwyżej jak to tylko było możliwe już na wysokości połowy parkietu, ale gospodynie świetnie trzymały się przy piłce. Były praktycznie bezbłędne w rozegraniu, a problemem okazywała się zazwyczaj tylko finalizacja. Jednak w trzeciej kwarcie, inaczej niż w pierwszej połowie, zmarnowane próby nie miały już aż tak dużego znaczenia. Wszystko to w związku z tym, że obrona Enei AZS Politechniki była na tyle dobrze dysponowana, że na nic nie pozwalała swoim przeciwniczkom. Pięć punktów to było maksimum.

W ostatnią część meczu akademiczki wchodziły z solidną przewagą przy wyniku 59:38 i pokazywały, że są gotowe dowieźć zwycięstwo w trybie oszczędzania energii. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego nie brylowały w ofensywie tak bardzo jak wcześniej, a zamiast tego ich celem stało się maksymalne uniemożliwianie przeciwniczkom zdobywania kolejnych punktów. Tak się jednak nie stało, bowiem koszykarki Zagłębia Sosnowiec wreszcie wyregulowały nadgarstki i wstrzeliły się z rzutami za trzy punkty, dzięki czemu zaczęły realnie gonić wynik. 

Enea AZS bez żadnego stresu dowiozła jednak zwycięstwo do ostatniej syreny, a trener Szawarski znów miał powody do satysfakcji. Jego najmłodsze zawodniczki stanęły na wysokości zadania przeciwko jednej z najsilniejszych ekip w PGE Basket Lidze. Pod dowództwem Maliny Piaseckiej świetną pracę w obronie wykonywała Iga Woźna, która bardzo dobrze spisywała się przy przechwytach oraz na zbiórkach pod własnym koszem. Dodatkowo po obu stronach parkietu nie zawodziła Wiktoria Haegenbarth, a kolejne cenne doświadczenia zbierała też Martyna Główczak. Na szczególne pochwały na przestrzeni całego meczu zasłużyła natomiast Dominika Puzio, która wykonywała wytężoną, ofiarną pracę w walce "na tablicach". 

Trzecie zwycięstwo z rzędu było w pełni zasłużone, a Enea AZS Politechnika z pewnością będzie miała po nim mocne morale. Już za cztery dni w końcu powalczą w rozgrywkach Eurocupu na własnym terenie przeciwko francuskiemu Landerneau Bretagne. Wicemistrzynie udowadniają, że potrafią dobrze się odnajdywać w chaotycznych warunkach pracy i mentalnie są w stanie wydostawać się z ciężkich sytuacji. Starcie z Landerneau o 18:30 nie będzie należeć do łatwych, ale Enea AZS Politechnika ma po swojej stronie pełen pakiet atutów. 

 

Enea AZS Politechnika - MB Zagłębie Sosnowiec 72:56 (26:20, 22:13, 11:15, 13:18)

 

Enea: Fitzgerald (15 punktów, 2 zbiórki, 4 asysty), Davis (6 punktów, 8 zbiórek), Pszczolarska (5 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty), Popović (5 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty), Miskiniene (9 punktów, 13 zbiórek, 1 asysta), Jakubiuk (19 punktów, 7 zbiórek), Puzio (6 zbiórek), Piasecka (8 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty), Główczak (2 asysty), Woźna (2 punkty, 2 zbiórki).

Zagłębie: Zięmborska (8 punktów, 6 zbiórek, 1 asysta), Meresz (5 punktów, 5 zbiórek, 1 asysta), Walker (1 asysta), Adamczuk (6 punktów, 4 zbiórki, 1 asysta), Kłobukowska (3 zbiórki, 1 asysta), Morawiec (3 punkty, 3 zbiórki, 2 asysty), Vargas (12 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty), Jasiulewicz (12 punktów, 2 zbiórki, 3 asysty), Rice (6 punktów, 3 zbiórki), Micek (1 punkt, 4 zbiórki), Wojtysiak (3 punkty, 1 zbiórka).

reklama
Artykuł pochodzi z portalu www.krotoszynska.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo