Trudne starcia za Landerneau Basket. Enea AZS trafi na podmęczone zawodniczki?
Środowe rywalki Enei AZS Politechniki Poznań przegrały dotychczas dwa z trzech spotkań w tegorocznej edycji EuroCupu. Do niespodziewanej porażki z wicemistrzyniami Polski dorzuciły także stratę punktów z faworytkami do awansu czyli BCC Castelnuovo Scrivia. Sytuacja Francuzek nie jest zatem komfortowa, a następna porażka właśnie z akademiczkami może je już zupełnie pogrzebać. Jak dotąd gospodynie pokonały tylko ostatni w tabeli Fribourg, ale potencjalne dwa zwycięstwa ze Szwajcarkami to za mało, by liczyć na wyjście z grupy.
Landerneau Basket posiada obecnie tylko jeden punkt straty do Enei AZS Politechniki Poznań przez co nadchodząca rywalizacja nabiera rumieńców. Tym bardziej, że Francuzki w ostatnim czasie nie zachwycają skutecznością, a ich zwycięstwa w lidze francuskiej w ostatnim czasie są dość szczęśliwe. Ekipę Chernay Bourgogne ograły zaledwie 87:85, a Tronche Meylan 67:64. W każdym z tych starć rywalizacja była bardzo mocno wyrównana, a mówimy tu o drużynach ze środka tabeli.
Ostatnie starcie z Lyonem było niezwykle wymagające dla Landerneau Bretagne Basket, gdyż przeciwniczki Enei AZS przegrały je wynikiem 42:58. To był bardzo wymagający mecz, co pokazują rezultaty w poszczególnych kwartach. Tylko w trzeciej dzisiejszym rywalkom Enei AZS Politechniki jakkolwiek udało się przekroczyć dziesięć oczek, co mówiło samo za siebie w kontekście ich dyspozycji. Landernau Basket zajmuje obecnie siódme miejsce w lidze francuskiej, a zatem drugie od końca, które jeszcze uprawnia do gry w play-offach. Na swoim koncie mają trzy zwycięstwa i cztery porażki.
W tabeli panuje duży ścisk, a bolesna porażka z szóstym Lyonem to dość dobry argument, by wierzyć w to, że koszykarki Landernau nie będą dysponować najwyższymi morale. Dodatkowo ciążyć będzie na nich także duża presja związana z potrzebą osiągnięcia zwycięstwa za wszelką cenę, aby utrzymać realne szanse na awans do play-offów EuroCupu. Enea AZS Politechnika może przybyć do Francji z podbudowaną pewnością siebie, doskonale znając słabe strony przeciwniczek.
Enea AZS pokazała, że ma patent na rywalki. Piękna historia znów się powtórzy?
Jest jednak jeszcze druga strona medalu, a mianowicie poziom zmęczenia i wyeksploatowania podopiecznych Wojciecha Szawarskiego. Przypomnijmy, że jeszcze w niedzielę grały arcywymagający mecz przeciwko Bochni, który mógł zakończyć się klęską, gdyby nie fakt, że obłędnie zaprezentowała się Feyonda Fitzgerald, ale też Anna Jakubiuk i Laura Miskiniene. Cała reszta zespołu mocno odstawała skutecznością, efektownością i efektywnością od trójki liderek.
To jedyna zagwostka, która może martwić kibiców, a mianowicie, w jakiej formie przybędzie zespół akademiczek? Czy zobaczymy tutaj pełną siłę ognia i wartości dodane w każdej części parkietu, czy może raczej teatr jednej lub w najlepszym przypadku dwóch aktorek? Jedno jest pewne - Enea AZS Politechnika będzie potrzebować albo maksymalnie skutecznej pracy pod koszem, albo jakościowej gry na obwodzie. To dwa najlepsze sposoby, aby skrzywdzić zespół Landerneau w ofensywie.
Już przy okazji pierwszego spotkania kibice mogli dostrzec jak bardzo silnym fizycznie zespołem jest ekipa Francuzek. Praktycznie zamurowały one strefę podkoszową tak, że znalezienie luki do ataku było niezwykle trudne. Koszykarki Wojciecha Szawarskiego były wypychane na obwód i trzymane na dystansie przez rosłe, masywne przeciwniczki. Każde wejście w pojedynek było związane z dużym ryzykiem straty, a szybka gra na rozegraniu niewiele wnosiła przy obronie strefowej. W poprzednim spotkaniu wiele zależało od odwagi akademiczek i tego jak brawurowo będą wchodzić pod kosz.
Receptą na sukces okazała się jednak finalnie motoryka i kondycja akademiczek. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego wzięły przeciwniczki na przetrzymanie i wykorzystały rezerwy paliwa w baku, aby odjechać im w końcówce. Francuzki były wtedy kompletnie zszokowane i nie było co się temu dziwić. Enea AZS Politechnika wyśmienicie wytrzymała ciśnienie i sprawiła, że przeciwniczki zagubiły się na parkiecie. Jednak teraz akademiczki mają już jednak w nogach pięć meczów więcej, a nogi wcale już tak nie muszą ich nieść na parkiecie.
Tych zawodniczek Landerneau akademiczki muszą się wystrzegać
Enea AZS Politechnika koniecznie będzie musiała dać z siebie wszystko w strefie podkoszowej, by zatrzymać agresywne, pojedyncze ataki przeciwniczek, które nie będą szczędzić sił na to, by zapewniać sobie dobre pozycje do rzutów. Harmoni Turner to ich niekwestionowana liderka w tej części parkietu, która trafia w EuroCupie 4.3 punktu za dwa na spotkanie, a do tego dokłada też 6.7 zbiórek z czego 5.7 ma miejsce pod jej własnym koszem. Fantastycznie radzi sobie także w rozegraniu z sześcioma asystami na mecz. Jej łączna średnia to aż 24.7 punktu na spotkanie.
Akademiczki muszą też uważać na Manelle Yerbe, dysponującą wynikiem 10.3 punktów na mecz, 3.7 trafionych rzutów za dwa i 3.7 zbiórkami. Jest też Masseny Kaba z 12.3 punktami na spotkanie, pięcioma oczkami za dwa na skuteczności 80% i 6 zbiórek. Mówiąc o kluczowych postaciach nie można też zapomnieć o drugiej najlepszej punktującej czyli Caroline Heriaud, której wynik to już 14.5 punktu na mecz.
Oprócz tego, że zbiera trzy piłki na mecz i notuje pięć asyst, to stanowi dodatkowo bardzo duże zagrożenie po rzutach za trzy punkty. Trafia ich średnio 2.5 na spotkanie przy skuteczności wynoszącej aż 48%. Dość powiedzieć, że w poprzednim spotkaniu z Eneą AZS Politechniką trafiła trzy trójki z siedmiu prób, podczas gdy Harmoni Turner miała ich sześć na dziesięć. To wyraźnie pokazuje, że akademiczki muszą się liczyć z atutami Francuzek. Obie wspomniane zawodniczki były w poprzednim meczu najtrudniejszymi do krycia rywalkami, zgarniając kolejno 22 punkty i 21 punktów. Ponadto w zasadzie nie schodziły z parkietu.
Enea AZS Politechnika rozpocznie zmagania dziś o 19:30, a wynik tego starcia może okazać się milowym krokiem akademiczek w stronę historycznych play-offów EuroCupu.
Komentarze (0)