Reklama

Rozmowa z Kasią Krzyżaniak - wokalistką, autorką tekstów i gitarzystką zespołu Senders z Jarocina

Opublikowano: 7 marca 2021 07:01
Autor: Adrianna Grygiel

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Kultura Pierwsze piosenki zaczęła pisać w wieku 13 lat - rozmowa z Kasią Krzyżaniak wokalistką, autorką tekstów i gitarzystką zespołu Senders.

Reklama

Kasia Krzyżaniak to wokalistka, autorka tekstów i gitarzystka zespołu Senders. Od jakiegoś czasu jej piosenek można słuchać również na kanale YouTube: PineGreenStudio pod pseudonimem Kate Krzyżaniak. Jest także tegoroczną maturzystką. Jak udaje się  jej połączyć naukę z twórczością w zespole Senders?  

Tęsknisz za koncertami?

Bardzo nam przykro, że koncerty, jakie mieliśmy w planach na czas letni niestety nie doszły do skutku. W tegoroczne wakacje mamy zamiar zorganizować większą trasę koncertową, na której będziemy promować płytę. Jeśli oczywiście sytuacja z pandemią na to pozwoli, to na pewno zawitamy jeszcze do Jarocina. Myśleliśmy o koncercie online. Chcieliśmy zrobić bardziej klimatyczny, spokojniejszy koncert akustyczny. Dajcie znać, czy interesowałaby Was taka forma!

W ostatnie wakacje zorganizowałaś mini festiwal o nazwie „Wódstock”. Czy w tym roku jeśli poluzują obostrzenia możemy liczyć na 2 edycję, może nawet na większą skalę?

Z racji tego, że wszystkim z nas brakowało koncertów, postanowiłam z Sendersami i grupą przyjaciół zorganizować własny festiwal, który miał być alternatywą dla Woodstock’a. Na mniejszą skalę, dla znajomych. Całe wydarzenie miało miejsce pod grzybkiem w Staniewie, blisko Koźmina Wlkp. Wypożyczyliśmy małą scenę i sprzęt, dzięki któremu nagłośniliśmy koncerty. 

Kto zagrał oprócz was?

Oprócz nas scena Wódstockowa gościła Graną Śmietanę i To All Units. Zapewniliśmy festiwalowy klimat i nastrój, który na długo będzie w naszej pamięci. Oczywiście zadbaliśmy też o to, by było bezpiecznie pod względem sanitarnym. Zebraliśmy pozytywne opinie i prośby o drugą edycję, więc na pewno w przyszłe wakacje nie zabraknie Wódstocka.

Jak dajecie sobie radę w tych czasach? Udaje wam sie robić w ogóle jakieś próby?

Czas pandemii znacznie obciął nam możliwości. Nie możemy korzystać z sal prób w ośrodkach kultury, a najbardziej kluczowe jest przecież miejsce, gdzie możemy próbować. Na początku, gdy pogoda jeszcze na to pozwalała, próbowaliśmy w garażu u Matiego. Ale z czasem przenieśliśmy się do naszych domów. 

To pewnie nie to samo, mam rację?

Tak, akustyka w ośrodkach kultury jest nieporównywalnie lepsza, ale tu mamy przynajmniej ciepłą herbatę haha. Co do regularności, to przed Rytmami Młodych 2020 próbowaliśmy co najmniej dwa razy w tygodniu. Teraz musiałam trochę się wycofać z tej systematyczności, bo matura goni mnie wielkimi krokami. Pozostali członkowie zespołu również muszą poświęcać swój czas studiom i pracy. Ale nie oznacza to oczywiście całkowitej rezygnacji.

Właśnie matura.. Jak idą Ci przygotowania? 

Zostały nam 3 miesiące. Jednocześnie dużo i tak niewiele. Przygotowania do matury są bardzo stresujące, a pogodzenie tworzenia muzyki i nauki prawie niemożliwe. Odpuściłam regularne próby, nie dałabym rady podzielić czasu, by skupić się na tych dwóch rzeczach właściwie, tak jakbym chciała. Oczywiście, gdy do głowy wpadnie mi jakiś pomysł, to od razu chwytam gitarę i go zapisuję, tak samo jest z tekstami. Mój notatnik jest pełen pojedynczych zdań i niedokończonych tekstów. Wychodzę z założenia, że albo robię coś na sto procent, albo wcale. Teraz jest czas matury. A jeśli miałabym tworzyć cząstkowo, to wolę zrobić coś później, ale porządnie, według postawionych sobie oczekiwań. Jestem pewna, że po maturze wrócimy z Sendersami ze zdwojoną siłą i włożymy ją w debiutancki album.

O, macie w planach wydać album?

Tak, pracujemy nad tym. Ci, którzy śledzą nas trochę dłużej mogli zauważyć, że te plany przewijają się w naszych głowach już od pewnego czasu. Przedłużyło się ze względu na kwestie finansowe. W minione wakacje mieliśmy w planach sporo koncertów, jednak z powodu Covida wszystko musiało zostać odwołane. Cały czas działamy, bo to nasz główny cel na najbliższy czas. Możemy Wam obiecać, że nie zawiedziemy.

Kiedy zaczynacie nagrywki?

Po maturze od razu jedziemy do studia. Czeka nas dużo pracy, będziemy stawali się coraz lepsi; lepsi od samych siebie. Każda piosenka musi być zaaranżowana tak, by satysfakcjonowała cały zespół w stu procentach. Każdy instrument powinien znać swoje miejsce. Ale też musi tworzyć spójną całość z pozostałymi. Kolejność piosenek na płycie także nie może być przypadkowa. Ona będzie opowiadała historię.

Brzmi fajnie. Możesz  podasz kilka piosenek, które znajdą się na płycie?

A nie chcielibyście niespodzianki? (Haha) Mamy takie utwory, których nie może na niej zabraknąć, takim jest m.in. „Papieros”. Z tego co widać na koncertach, ludzie bardzo lubią ten kawałek. Swoją drogą, gdy publiczność śpiewa razem ze mną refren „Papierosa”, to przechodzą mnie ciarki. Coś pięknego i nieporównywalnego z żadnym innym uczuciem. Możemy zdradzić, że na płycie na pewno znajdą się utwory, które graliśmy na Rytmach Młodych. Mam wielką nadzieję, że słuchając tej płyty, będziecie mogli poczuć klimat każdego pojedynczego utworu, jak i całości i odpłynąć tak jak my, tworząc i grając je dla Was. Cały album przygotujemy starannie, tak by był przeżyciem. Ta płyta to dla nas duże wydarzenie, dlatego ufamy, że przyjmie się dobrze.

Myślę, że tak. Ja osobiście nie mogę się jej już doczekać. Ostatnio można słuchać też twoich piosenek na kanale YouTube: PineGreenStudio  pod pseudonimem Kate Krzyżaniak. Opowiedz coś o tym projekcie.

Razem z Mateuszem Janiakiem (Matt) – producentem beatów oraz Mikołajem Dziurzyńskim (Majkniemike) – reżyserem teledysków i fotografem stworzyliśmy ten projekt. Nasze utwory publikujemy na kanale YouTube: PineGreenStudio. Chłopaki chętnie przyjęli nas do labelu, a współpraca z nimi to czysta przyjemność. 

Dlaczego to osobny projekt, nie łączący się z Sendersami?

Nie chcieliśmy łączyć rapu z rockiem i oddzieliliśmy to na dwie różne inicjatywy. Zrobiliśmy w zespole cover „Sodomy i Gomory”, mam nadzieję, że już niebawem przyjdzie Wam go usłyszeć. Wracając do Kate Krzyżaniak, chciałam podkreślić, że nie sama Kasia Krzyżaniak tworzy ten projekt. Mam wspaniałe zaplecze, które często nie jest doceniane, a bez którego, żaden kawałek nie wyszedł by na światło dzienne. Mateusz jest znakomitym producentem, człowiekiem, który robiąc muzykę do utworów dosłownie czyta mi w myślach. Wie co gra mi w głowie po przesłaniu mu nagrania z dyktafonu, mającego zaledwie dwadzieścia sekund. Mikołaj za to kręci piękne ujęcia. Dzięki temu podczas słuchania piosenki, cieszy ona także oko. Spod jego ręki klatki zawsze są na wysokim poziomie. Są oni według mnie wybitnymi artystami, a to wszystko dzięki temu, że tworzą z pasji i z pasją. A oprócz tego, są ludźmi, na których wiem, że mogę liczyć.

 „Sodoma i Gomora” to piosenka z dużym przekazem i niesamowitym teledyskiem, dla niektórych jej tekst jest pewnie trudny do zrozumienia. Krytykujesz w niej społeczeństwo. „ Do dna, dzisiaj pali się nowa Sodoma i Gomora”Co dokładnie miałaś na myśli pisząc ten tekst?

„Sodoma i Gomora” była jednym z większych projektów ostatniego czasu. Myślę, że wstrzeliliśmy się w klimat, jaki obecnie panuje na świecie. Chciałam podkreślić tą piosenką, jak bardzo ostatnio się podzieliliśmy. Jak spalamy samych siebie, obdzierając się nawzajem z najważniejszych wartości. Szczególnie zapominamy o tym, żeby się kochać, szanować i stajemy się coraz bardziej próżni, zaplątani we własnych kłamstwach. „Za znajomość człowieczeństwa jest wysoka gaża”. Utwór nawiązuje do przypowieści biblijnej ze Starego Testamentu, w której Bóg spalił dwa miasta, Sodomę i Gomorę, dlatego, bo panowała w nich rozpusta i zepsucie moralne. W dzisiejszym świecie spalamy je na nowo. Przybrały zupełnie inną formę. Nie są miastami, a relacjami, zasadami, wartościami moralnymi. Refren można interpretować na dwa sposoby. Jeśli coś podpalimy, to zawsze, bez gaszenia, spala się do samego dna, aż stanie się prochem. „Do dna” można także przechylać kieliszek. Tylko, że w tym wypadku, nie jest to wznoszenie toastu.

Śpiewasz: „nie tworzysz dźwięków dla picu”.  Po co więc tworzysz muzykę?

Człowiek wyróżnia się przez to co tworzy. Tworzę, ponieważ czuję, że jest to najwyższa forma mojej samorealizacji. Chcę dzielić się z słuchaczami tym, co gra mi w duszy. Chcę tworzyć takie treści, które będą docierały i zostawały na dłużej. Niesamowicie cieszy to, jak ludzie wracają do naszych utworów. Chcę pozostawić po sobie ślad autentyczności. Moja muzyka zawsze jest prawdziwa, nie potrafię wydać czegoś, czego nie czuję. Chcę tworzyć coś ważnego, potrzebnego. Zacytuję tutaj fragment innej mojej piosenki, „Trybu samolotowego”, „Sztuka dla sztuki tak jak mawiał Victor Cousin”. 

Jak można to rozumieć?

Interpretuję to inaczej, niż tak, jakie ta teoria miała założenie w oryginale. Sztuka ma swój cel, nie tylko estetyczny, a taki by dawać wyraz prawdziwemu pięknu, którego pozornie nie dostrzegamy. W swojej twórczości chcę przekazywać nowe spojrzenie na codzienność i problemy z jakimi się zmagamy. Zaczęłam tworzyć muzykę w wieku 13 lat. Pisałam wtedy raczkujące piosenki, były bardzo proste, ale były pierwsze. Mam do nich sentyment, bo tak zaczęłam piękny epizod swojego życia. Jakiś czas później zrozumiałam, że to coś, co chcę i potrzebuję w sobie pielęgnować. Stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę i ciągle rozwijam się jako twórca.

Całkiem niedawno wydałaś też piosenkę „tryb samolotowy” dlaczego właśnie taki tytuł?

Tryb samolotowy to odcięcie się od telefonów, SMSów, Internetu, od świata. To ucieczka od codzienności, która bywa przytłaczająca. Nie zawsze jest łatwo, ale upadki przeplatane są pięknymi momentami, do których tęsknimy w pamięci. Nie wierzymy w siebie, a swoje uczucia traktujemy jak pomyłkę, a co gorsza, pułapkę. Jesteśmy obładowani przez oczekiwania innych. Chcemy żyć intensywnie, ale tempo jakie sobie narzucamy, czasem była za szybkie i gubimy się w nim. Ta cała kumulacja przyczynia się do tego, że potrzebujemy wyciszenia. Wyciszamy swoje uczucia i myśli. Potrzebujemy chwili spokoju i ludzi, przy których obejdziemy się bez włączania trybu samolotowego i bez uciekania od rzeczywistości.

Ostatnie, pewnie najtrudniejsze pytanie. Co chcesz robić po liceum?

Tak, to jest bardzo trudne pytanie.. Przez całe życie byłam przekonana o tym, że moja przyszłość będzie związana z muzyką. I będzie. W większym lub mniejszym stopniu, ale będzie. Muzyka to dla mnie już nie hobby, ale pasja. A jej nie można zakopywać. Nie będę zdradzała na jakie studia planuję iść po liceum, żeby nie zapeszyć. (śmiech) Chciałabym w przyszłości móc utrzymywać się z muzyki. Robić to, co szczerze kocham. Niestety, nie ma przepisu na sukces w tym kierunku. Moi bliscy za to wiedzą, że nie jestem osobą, która łatwo się poddaje. Gdy sobie coś postanowię, to za wszelką cenę próbuję tego dopiąć. Jak już mówiłam, po maturze planujemy nagrać z zespołem debiutancki album i to będzie priorytetem na najbliższy czas.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.