reklama

Odbudowano cudowne źródło. To początek nowej historii sanktuarium maryjnego w Wielkopolsce

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Odbudowano cudowne źródło. To początek nowej historii sanktuarium maryjnego w Wielkopolsce - Zdjęcie główne
Autor: arch. parafii pw. Pocieszenia NMP w Borku Wielkopolskim

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaW jednym z najstarszych w Wielkopolsce miejsc kultu maryjnego przywrócono wyjątkowe miejsce cudów. Chodzi o kościół pw. Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny w Borku Wielkopolskim, gdzie ponownie pojawiło się źródełko wody, dzięki której - zgodnie z tym, co mówi historia parafii - Matka Boża przywracała zdrowie. Miejsce znajduje się na zewnątrz, przy kościele na Zdzieżu. Przez wiele lat pozostawało jedynie wspomnieniem, teraz odzyskało swój dawny charakter. 2 lipca, podczas sumy odpustowej, źródło pobłogosławił biskup Grzegorz Balcerek.
reklama
reklama

Po kilkudziesięciu latach udało się odbudować źródełko przy Sanktuarium Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny w Borku Wielkopolskim. Tak się szczęśliwie złożyło, że z wody mogli już korzystać wierni, uczestniczący w tegorocznym wielkim odpuście boreckim. Podczas uroczystej sumy odpustowej, przy tłumie wiernych, źródło pobłogosławił biskup Grzegorz Balcerek.

Kultowe miejsce przez wiele lat było tylko wspomnieniem

To  miejsce na Zdzieżu, uchodzące za mistyczne, przez wiele lat pozostawało jedynie wspomnieniem, legendą przekazywaną kolejnemu pokoleniu mieszkańców. Teraz ponownie odzyskało swój dawny charakter i - jak zapewnia proboszcz ks. Tadeusz Lorek - może służyć wiernym: parafianom, pielgrzymom oraz innym gościom, którzy odwiedzają sanktuarium maryjne. Wierni, którzy oczekiwali na odbudowę źródła, są wdzięczni kustoszowi parafii, który zdeterminowany, swoją pracą i poświęceniem, przyczynił się do odzyskania źródlanej wody. 

reklama

Ksiądz Lorek rozpoczął posługę proboszcza w parafii pw. Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny, w lipcu 2019 roku. Jako nowy gospodarz myślał wówczas o kontynuowaniu prac naprawczych i remontowych związanych głównie z kościołem farnym pw. Stanisława Biskupa. Wiedział, że trzeba zadbać o odprowadzenie wody deszczowej i uporządkować teren przy kościele na Zdzieżu. 

Dość myślenia, czas na działanie

Mieszkańcy Borku i okolic, podczas rozmów z nowym proboszczem, dawali mu często i dobitnie do zrozumienia, że ucieszyłoby ich odbudowanie wyjątkowego miejsca - źródełka z wodą, dzięki której - przez wstawiennictwo Matki Boskiej - chorzy parafianie, odzyskiwali zdrowie.

- Wielokrotnie słyszałem od ludzi, że o przywróceniu źródła, miejsca, gdzie można by korzystać ze źródlanej wody, myśleli już moi poprzednicy. Parafianie nie mogli się doczekać, kiedy to się stanie. Uznałem, że dość myślenia, podjąłem decyzję, że czas działać w tym kierunku - przyznał ks. Tadeusz Lorek. 

reklama

W 2020 roku borecki proboszcz zlecił wykonanie badań hydrogeologicznych gruntu, które są niezbędne przy budowie studni głębinowej, by zlokalizować warstwy wodonośne gleby. Pierwotne wyniki wskazywały, że miejscu, gdzie aktualnie można pobrać wodę, jest jej więcej, niż ostatecznie się okazało.

Wskazywały, że akurat w tym miejscu woda znajduje się na głębokości 4-6 metrów, a później 12-13 metrów, kolejna warstwa jest na 16-18 metrach. Odwierty poszły głębiej niż wskazywały wyniki badań. Studnia sięga 16 metrów, na terenie gliniastym - wyjaśnił ks. Tadeusz Lorek.

Na wykonanie odwiertow proboszcz zdecydował się w momencie, kiedy rozpoczęły się prace, związane z porządkami dookoła świątyni - chodziło między innymi o wyłożenie kostką brukową drogi procesyjnej.

Otrzymaliśmy pozwolenie, ruszyły prace ziemne, wyrównanie terenu przy drodze procesyjnej. I to już był ostateczny termin. Pomyślałem: albo teraz, albo nigdy - przyznał ks. Lorek.

Jedno z najstarszych miejsc kultu Maryjnego w Wielkopolsce

Warto podkreślić, że sanktuarium Matki Bożej na Zdzieżu jest jednym z najstarszych miejsc kultu Maryjnego w Wielkopolsce. Wielu pielgrzymów przybywających do Borku Wielkopolskiego zna historię cudownego źródła, ale nie wszyscy wiedzą, jak wielkie znaczenie miało ono dla rozwoju sanktuarium. Kiedy Zdzież - w XIV w. jako miasto - posiadał już zamek i ratusz, według legendy, Zdziński dziedzic, dworzanin Władysława Jagiełły, postanowił tam zbudować kościół. Do zadania przystąpił w 1392 roku. W trakcie prac budowlanych modlący się obok niewidomy Jan Żołędniak poprosił o wodę ze źródła znajdującego się obok powstającej świątyni. Kiedy przemył wodą oczy odzyskał wzrok.

Cudowne uzdrowienia w sanktuarium na Zdzieżu

Wiadomość o tym wydarzeniu szybko rozeszła się po okolicy. Na Zdzież zaczęli przybywać ludzie chorzy, cierpiący i szukający pomocy i wkrótce przy źródełku zebrało się mnóstwo ludzi. Dotarł tam również Paweł Zimny z Zatorowa. Jemu i zebranym przy źródle ludziom pod wieczór ukazała się niewiasta, która wołając do niego oznajmiła: „Módlcie się i pracujcie na chwałę Bożą”. Uzdrowienia powtarzały się i raz po raz jakiś niewidomy odzyskiwał wzrok. Skłoniło to budujących świątynię do przesunięcia nowego obiektu, tak aby źródełko znajdowało się w prezbiterium kościoła, za dużym ołtarzem.

Kustosz sanktuarium: "myśmy swoje zrobili, daliśmy szansę Matce Bożej"

Źródło przez wiele lat było celem pielgrzymek. Na Zdzież zaczęli przybywać ludzie chorzy, cierpiący i szukający pomocy. Doznawali uzdrowień. Wierni zabierali wodę do swoich domów, wierząc, że przez wstawiennictwo Matki Bożej mogą otrzymać potrzebne łaski. Trwało to ponad 600 lat. Nie wiadomo dokładnie, kiedy źródełko zniknęło. Najprawdopodoniej stało się to w II połowie XX w. Po wyzwoleniu miasta spod okupacji niemieckiej przystąpiono do uporządkowania kościoła, a także prac remontwych terenu dookoła świątyni.

 Teraz mówię tak: myśmy swoje zrobili, daliśmy szansę Matce Bożej. Jeśli Pani będzie chciała, to będzie właśnie przez to źródełko uzdrawiała, tak, jak to kiedyś w historii sanktuarium się odbywało - powiedział kanonik - ks. Tadeusz Lorek. - Kiedyś przez to źródełko Matka Boska uzdrawiała wzrok. Mieszkańcy mówili, że woda była w odległości 4, może 5 metrów od obecnej studni. Gros ludzi mówiło, że kiedy chodziło się wokół prezbiterium, to nawet tam można było pobierać wodę - dodał.

Na niskim murze, przy którym można pobrać wodę ze źródła znajduje się tabliczka, informująca, że woda nie jest jeszcze zbadana. Jednak proboszcz wyniki badań już otrzymał. Czeka na odczytanie przez specjalistę z zakładu wodociągów. Zapewnia, że nie ma niebezpieczeństwa zakażenia bakterią e.Coli.

Na razie prosiłem, żeby parafianie ewentualnie obmywali twarz, ręce. Niektórzy pielgrzymi obmywali nogi, w niczym to nie przeszkadza - przekazuje kapłan.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo