Reklama

Podejrzany o spowodowanie wybuchu w Poznaniu miał wcześniej wypadek samochodowy

Opublikowano: śr, 7 mar 2018 14:32
Autor:

Podejrzany o spowodowanie wybuchu w Poznaniu miał wcześniej wypadek samochodowy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Wielkopolska. Poznań. Wybuch na Dębcu. Morderstwo w Poznaniu. Wypadek drogowy. Tomasz J. Wybuch kamienicy w Poznaniu. 

 

 

Sprawa z wybuchem i morderstwem na poznańskim Dębcu nie cichnie. Teraz na jaw wyszły kolejne informacje na temat Tomasza J., mężczyzny, któremu przypisuje się wysadzenia kamienicy oraz zamordowanie żony. CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ [KLIKNIJ]

 

Okazało się, że mężczyzna miał poważny wypadek samochodowy na początku stycznia na drodze z Plewisk do Gołusek. Tomasz J. jechał wtedy wraz z synem, kiedy to prowadzony przez niego samochód osobowy uderzył w drzewo. Przód pojazdu został skasowany, a na miejscu pojawił się helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
 

Nastoletni syn trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Do teraz przechodzi kolejne operacje oraz rehabilitację. W wypadku Tomasz J. nie doznał obrażeń zagrażających jego życiu. Żona obwiniała męża o wypadek, w którym ucierpiał ich syn. 

Jak donoszą poznańskie media, do zdarzenia doszło po tym, jak w grudniu, żona powiedziała mu, że chcę się z nim rozwieść. W niedzielę rano w wyniku wybuchu kamienicy na poznańskim Dębcu mężczyzna został ciężko ranny. Niedługo później odnaleziono zwłoki jego żony Beaty, której przed wybuchem odcięto głowę i okaleczono ciało.

Śledczy podejrzewają, że to właśnie Tomasz J. zamordował swoją żonę, a potem chcąc zatuszować morderstwo, doprowadził do wybuchu kamienicy.

Początkowo uznaliśmy, że to typowy wypadek drogowy. Teraz, po wybuchu kamienicy, tamten wypadek nabiera nowego znaczenia. Wciąż badamy jego okoliczności - cytuje śledczych portal gloswielkopolski.pl

 

Tomasz J. przebywa aktualnie w poznańskim szpitalu z licznymi poparzeniami. Jego stan zdrowia nie pozwala na razie na jego przesłuchanie.

Jak podaje portal gloswielkopolski.pl, sąsiedzi określili mężczyznę za osobę dość gburowatą i mało towarzyską. Nie mówił "dzień dobry" i potrafił czasami trącić kogoś barkiem na klatce schodowej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Chcesz przeczytać cały artykuł? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz sie na już istniejace

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE