Trudno nie nazwać go prawdziwym bohaterem - napisali w relacji ze zdarzenia druhowie z jednostki OSP w Karolewie, w gminie Borek Wlkp. Nie chodzi o mieszkańca wsi, sąsiada, ale o czworonożnego przyjaciela. Nad posesji w Karolewie (gmina Borek Wlkp., powiat gostyński), w związku z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.
Dyżurny sekcyjny z KP PSP w Gostyniu 19 czerwca, około godz. 3.00 otrzymał zgłoszenie od mieszkańca Karolewa, że bardzo źle się czuje, podobnie jak żona. Strażacy-ochotnicy zostali zadysponowani do pomocy, istniało podejrzenie zatrucia tlenkiem węgla w budynku mieszkalnym.
Po dotarciu na miejsce zastaliśmy już działający zespół ratownictwa medycznego - relacjonują sdruhowie z OSP w Karolewie.
Dwie osoby zostały przebadane przez ratowników medycznych, a następnie przewiezione do szpitala na dalszą diagnostykę i obserwację. Strażacy wykonali pomiary, które potwierdziły obecność niebezpiecznego tlenku węgla.
Bohaterem tego zdarzenia okazał się czworonożny przyjaciel rodziny. Gdy w domu zaczął gromadzić się niebezpieczny czad, pies swoim niespokojnym zachowaniem obudził śpiących właścicieli. Dzięki czemu domownicy zorientowali się, że dzieje się coś niepokojącego i mogli wezwać pomoc.
To właśnie dzięki czujności i instynktowi psa reakcja nastąpiła na czas. Trudno nie nazwać go prawdziwym bohaterem, który tej nocy pomógł uratować swoich opiekunów.
Druhowie z OSP w Karolewie przypominają, że czad to „cichy zabójca” – jest niewidoczny, bezwonny i bardzo niebezpieczny. Dlatego zachęcamy wszystkich do montażu czujników tlenku węgla w swoich domach i mieszkaniach. To niewielki koszt, który może uratować zdrowie i życie.
Przebywały już na zewnątrz, przytomne. Strażacy przystąpili do rozeznania w budynku mieszkalnym. Między innymi sprawdzili detektorami wielogazowymi, czy w pomieszczeniach obecny jest „cichy zabójca”. Urządzenia potwierdziły podejrzenia służb. Przewietrzono pomieszczenia. Wewnątrz budynku znajdował się piec węglowy, z częściowo przyduszonym ogniem.
Komentarze (0)