Reklama

Matka na zakupach, a dziecko w nagrzanym samochodzie. Co trzeba mieć w głowie, żeby tak zrobić? [GALERIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mamy kolejną już tego lata falę upałów. Służby na okrągło apelują, aby w tym czasie szczególnie zadbać o dzieci, seniorów i zwierzęta. Niestety, każdego tygodnia policja informuje o przypadkach pozostawienia najmłodszych w zamkniętych samochodach. Mamy do czynienia z lekceważeniem zagrożenia czy z głupotą?

Kolejny tego lata przypadek miał miejsce w Krakowie. Tylko dzięki szybkiej reakcji mężczyzny, która okazał się policjantem i pracowników sklepu, nie doszło do tragedii  Czy zdarzenie będzie to nauczką na przyszłość dla matki uratowanej 4-latki i przestrogą dla innych? 

Matka na zakupach, dziecko w samochodzie. Na dworze upał 

Czteroletnia dziewczynka została pozostawiona w nagrzanym aucie na parkingu przed jednym ze sklepów w Nowej Hucie. W tym czasie matka robiła z drugim, rocznym dzieckiem, zakupy. Małopolska policja informuje, że zdarzenie miało miejsce po południu, mimo tego na dworze panował upał. 

Samochód stał w pełnym słońcu. Przechodniów i pracowników sklepu bardzo szybko zaniepokoił widok pozostawionego w foteliku samochodowym dziecka, które pomimo pukania w szybę i prób nawiązania kontaktu nie reagowało

- opowiadają policjanci. Pracownicy szybko nadali komunikaty z prośbą o zgłoszenie się kierowcy samochodu, w którym była zamknięta dziewczynka. Podchodzili też do klientów, by szybciej znaleźć jej bliskich. W tym czasie coraz więcej osób zaczęło gromadzić się wokół samochodu. 

W sklepie był też antyterrorysta po służbie. Widząc poruszenie wśród pracowników i klientów, wybiegł na parking. Niestety poszukiwania bliskich dziewczynki nie przynosiły rezultatu, a 4-latka nadal nie reagowała na wołanie, dlatego funkcjonariusz wybił okno. Wyciągniętą z samochodu dziewczynkę przekazano ratownikom karetki, którzy zostali wezwani na miejsce. W tym czasie do samochodu wróciła matka czterolatki. Okazała się, że kobieta robiła zakupy z drugą, roczną córką.  Policja poinformowała, że 27-latka jest obcokrajowcem i być może bariera językowa spowodowała, że nie zareagowała na komunikaty. 

Na szczęście tym razem nie doszło do tragedii, ale 27-matka 4-latki może odpowiedzieć za nieumyślne narażenie córki na niebezpieczeństwo.

Płaczące niemowlę w samochodzie. Matka zdziwiona interwencją

Również w drugiej połowie lipca do podobnej sytuacji doszło w Kielcach. I w tym przypadku interweniował policjant po służbie. Tym razem matka zostawiła w nagrzanym samochodzie zaledwie dwumiesięczne niemowlę.

Świętokrzyska policja informuje, że co prawda szyby w samochodzie marki Opel były uchylone, jednak z uwagi na wysoką temperaturę, która panowała na dworze, pozostawienie dziecka w pojeździe mogłoby narazić je na niebezpieczeństwo. Funkcjonariusz bardzo się zaniepokoił, ponieważ niemowlę coraz głośniej płakało. Dlatego mężczyzna natychmiast zaalarmował służby, a następnie otworzył drzwi od pojazdu i wyjął dziecko na zewnątrz. Na szczęście nie wymagało ono pomocy medycznej. Na miejscu zdarzenia po około 20 minutach od podjęcia interwencji zjawiła się 34-letnia matka dziewczynki, która bagatelizowała całe zdarzenie twierdząc, że nie było jej tylko chwilę. Ze swojego skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie kobieta będzie musiała wytłumaczyć się przed sądem.

Z uchyloną szybą czy bez - nie zostawiamy dzieci w aucie!

W obu przypadkach skończyło się na strachu, jednak jak zauważa policja, w ogóle nie powinny mieć miejsca. Budująca za to i godna pochwały jest postawa pracowników sklepu w Nowej Hucie, świadków zdarzenia oraz policjantów. To dzięki nim dzieci wróciły całe i zdrowe do domu. 

Policja po raz kolejny przypomina i przestrzega, aby nigdy i pod żadnym pozorem nie pozostawiać nikogo, a tym bardziej dziecka, w nagrzanym, szczelnie zamkniętym pojeździe, w którym w zaledwie kilka minut temperatura może wzrosnąć nawet do 90 stopni Celsjusza. To ogromne zagrożenie dla dzieci, których organizmy rozgrzewają się w takich warunkach od 2 do 5 razy szybciej niż ciało dorosłego człowieka. 

Pod koniec czerwca do niewyobrażalnej tragedii doszło w Szczecinie. 38-letnia kobieta zawiozła rano do przedszkola starsze dziecko, a następnie pojechała do pracy. Po południu odebrała dziecko z przedszkola, a następnie udała się po młodszego synka do żłobka. Tam dowiedziała się, że tego dnia nie odwiozła go do placówki. Malec był w samochodzie. Na miejsce wezwano pogotowie, jednak ratownikom nie udało się przywrócić mu funkcji  życiowych. 

Interwencji dotyczących zamkniętych dzieci w samochodach było ostatnio więcej. Zajrzyj do naszej GALERII i poznaj szczegóły. To przypadki tylko z ostatnich tygodni!

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Chcesz przeczytać cały artykuł? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz sie na już istniejace

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy