Dr Emilian Prałat – kustosz, od 2022 roku kieruje Muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie. Doktor nauk humanistycznych, historyk sztuki, muzealnik, filolog slawista, regionalista. Prowadzi badania interdyscyplinarne nad materialnym i niematerialnym dziedzictwem kulturowym. Obecnie inwentaryzuje wielkopolskie krypty. Słowem wstępu – przeczytajcie, co go do tego skłoniło i na jakim etapie są te prace?
„Temat zainteresowania kryptami i podziemiami pojawił się u mnie blisko dekadę temu. Związany był z pracami nad publikacjami dotyczącymi rodów ziemiańskich oraz monografiami kilku miejscowości w powiecie kościańskim, gdzie od kilkunastu lat pełnię funkcję społecznego opiekuna zabytków. Inwentaryzując m.in. kościoły i rodowe nekropolie, kilkakrotnie trafiałem na krypty i pochówki. Powstawała ich dokumentacja, jednak nie była wykorzystywana w publikacjach. Z czasem materiał systematycznie się powiększał. W międzyczasie powołałem Fundację „Bonum adipisci” – Dążyć do dobra. Dzięki jej działalności gruntownie zrewitalizowaliśmy nekropolię rodową Chłapowskich w Rąbiniu (23 nagrobki), grobowiec ambasadora Alfreda Chłapowskiego w Bonikowie, grobowiec Wyssogotów-Zakrzewskich w Gryżynie oraz miejsce egzekucji około 300 pacjentów zamordowanych w ramach akcji T4 w lesie w Jarogniewicach koło Czempinia. W 2024 roku otrzymałem stypendium twórcze Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jego efektem był pierwszy tom planowanej pięciotomowej autorskiej serii wydawniczej „Et tumulum facite… Wielkopolskie krypty i podziemia”. Recenzowana publikacja ukazała się w Wydawnictwie Naukowym Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Znalazły się w niej szczegółowe inwentaryzacje 12 lokalizacji: plan nekropolii, rzuty i przekroje, schematy krypt i grobowców, dokumentacja fotograficzna pochówków, opis konserwatorski stanu zachowania oraz wskazania, które mogą pomóc w ich ochronie. Zakładam, że kolejne tomy będą ukazywać się średnio co 1,5 roku. W tomie pierwszym ujęto miejscowości z powiatów kościańskiego, grodziskiego i śremskiego. W tomie drugim przewidziałem powiaty: jarociński, kościański, pleszewski i krotoszyński. Z powiatu jarocińskiego planuję inwentaryzacje krypt w kościołach: św. Stanisława w Żerkowie, św. Marcina w Jarocinie, św. Jana Chrzciciela w Brzóstkowie oraz Narodzenia NMP w Lgowie. Dwie inwentaryzacje już zrealizowałem. Wspólnie z architektką Marią Tomaszewską udokumentowaliśmy dwie krypty w Żerkowie oraz dwie z trzech krypt w Jarocinie. Każde pomieszczenie mierzymy bardzo dokładnie, by przygotować możliwie precyzyjne plany, rzuty i przekroje. Profesjonalna dokumentacja planistyczna jest w zasadzie pierwszą, jaką te miejsca otrzymują - wśród kilkudziesięciu dotychczas przebadanych lokalizacji praktycznie żadna nie posiadała planów.”
CZYTAJ ROZMOWĘ PONIŻEJ:
Panie doktorze, skąd fascynacja kryptami? To temat, jakby powiedzieli młodzi ludzie - trochę „creepy”.
Naukowe zainteresowanie kryptami wynika z kilku powodów. To miejsca absolutnie wyjątkowe - pokazują niezwykły fragment kultury, tradycji i wiary, dotykający najbardziej pierwotnego wymiaru ludzkiej cywilizacji. Jednocześnie stan zachowania tych przestrzeni bywa zatrważający: wiele jest skrajnie zaniedbanych, dewastowanych lub po prostu zapomnianych. Często nie ma już rodzin, które mogłyby się nimi zajmować. Zdarza się też, że osoby odpowiedzialne za administrowanie obiektami, w których krypty się znajdują, nie pamiętają o nich lub nie dostrzegają wagi problemu. Obecnie mam listy rekomendacyjne arcybiskupa poznańskiego i biskupa kaliskiego, które ułatwiają prace. Obaj biskupi są zresztą bardzo moją pracą zainteresowani i poprosili również o swego rodzaju raport na temat badanych miejsc. Pozostaje jeszcze kwestia pamięci i szacunku. W polskiej kulturze obie te kategorie od dawna tworzą fundament tradycji. Dziś często mniej łączą się z refleksją, a bardziej przesuwają w stronę powierzchowności, niekiedy nawet komercjalizacji. Tym bardziej warto zadbać o pamięć zapomnianych oraz o miejsca, które przechowują - dosłownie i w przenośni - lokalną pamięć o ważnych dla regionu osobach i rodach.
Współczesny człowiek boi się śmierci.
Tak, choć temat ten jest wszechobecny w kulturze, popkulturze i filmie. Nierzadko bywa trywializowany albo „horroryzowany”. Mamy Halloween w USA, Dia de los Muertos w Meksyku. Mamy mumie wszelkiego rodzaju, które nas zawsze fascynowały i budziły zainteresowanie. W Wielkopolsce klasycznych mumii nie ma, chociaż są oczywiście miejsca, gdzie szczątki były poddawane balsamacji, albo w sposób naturalny uległy putryfikacji czy też innym procesom, które spowodowały, że proces rozkładu się zatrzymał lub został spowolniony. Popularna staje się także tanatoturystyka. Ludzie jeżdżą szlakiem śmierci. Istnieją wielkie, wspaniałe, odnowione krypty, które są atrakcjami turystycznymi. Nie musimy szukać daleko. Pojedźmy do Rogalina, gdzie możemy zwiedzać wspaniałą kryptę Raczyńskich. Wybierzemy się do Poznania, by podziwiać podziemia poznańskiej fary, gdzie wiele osób było pogrzebanych. Święta Góra w Gostyniu również może się poszczycić spektakularnymi kryptami. Więc z jednej strony tej śmierci się boimy, odpychamy ją w pewien sposób, a z drugiej strony fascynuje nas to, co pozostaje po człowieku.
Nawiązując do administratorów miejsc, w których znajdują się krypty, powiedzmy sobie szczerze – opiekunowie kościołów, parafie, nie dbają o takie rzeczy. Remontuje się wnętrza świątyń – ściany, podłogi, ołtarze, o podziemiach zapominając.
Krypty to problematyczna, na ogół kosztowna inwestycja, jeżeli chodzi o remonty i najczęściej pomijana. Chociaż jest to niezrozumiałe: natrafiałem na krypty pod kościołami późnogotyckimi, renesansowymi, barokowymi i tam z racji tego, że przez lata były zaniedbane właśnie kwestie związane z kryptą, dzisiaj mamy problem ze strukturą fundamentów, strukturą ścian, które pękają lub na których pojawia się wilgoć. Wystarczyłoby zadbać o krypty i problem by pewnie może nie rozwiązał się w całości, ale na pewno byłby łatwiejszy do opanowania. Natomiast z drugiej strony jest jeszcze inna trudna kwestia, która w wielu kryptach się pojawia. To są przecież najczęściej fundatorzy, dobrodzieje poszczególnych kościołów, którzy zapisywali przez lata ogromne ilości środków finansowych na remonty, na utrzymanie, na budowę. Pozostawiali legaty na msze wieczyste za swoje rodziny i za samych siebie. I liczyli zapewne, że ich hojność i dobrodziejstwo zaprocentuje tym, że w przyszłości ktoś zadba o ich groby. A w większości przypadków tak nie jest. W tym kontekście zdziwieniem było to, że w Żerkowie nie ma żadnego pochówku fundatorów.
Krypty są puste?
Tak. To tym bardziej nieoczekiwane, że w źródłach pisanych znalazłem informacje, iż powinno tam spoczywać co najmniej kilka osób. Nie ma po nich żadnego śladu. Jedna z krypt, pod kaplicą Roszkowskich, ta starsza, ciekawsza, jest dosyć enigmatyczna, bowiem centralnie w tej sali, pod oknem, znajduje się duża wylewka betonowa, mniej więcej 2,20 na 1,80 metra, bardziej współczesna. Proboszcz nie ma informacji, cóż tam się znajdowało wcześniej. Mam pewne podejrzenie, że być może w momencie, kiedy montowano piec ogrzewania olejowego w latach 70. XX wieku w tej krypcie, szczątki zostały przeniesione, rozebrano podłogę, pochowano je w tym miejscu i zabezpieczono tą wylewką. To przypuszczenie wynika z faktu, że na terenie przykościelnym, na cmentarzu, nie ma żadnego pochówku, który by wskazywał, iż zostali tam pochowani fundatorzy.
Czyli jest tajemnica do odkrycia.
Wystąpimy zapewne o pozwolenie konserwatorskie na prace archeologiczne i spróbujemy nie rozbierać tej wylewki, ale od boku delikatnie podejść do tego miejsca i zobaczymy, czy tam coś faktycznie jest.
A co z Jarocinem?
Jeszcze jedna krypta jest przed nami, niedostępna przez umieszczony w niej żłóbek. Po jego rozebraniu, będziemy wspólnie z architektką zaglądać do tej krypty. Tam są pochowani proboszczowie, powinno ich być czterech. Wiadomo, że są dwie trumny, w pierwszej części krypty. Druga część została przemurowana, więc zapewne w niej te pozostałe pochówki się znajdują. Patrząc na ilość osób, jaka powinna być pochowana w kryptach kościoła i zestawiając to z liczbą trumien, to brakuje nam wielu pochówków. Zarówno relacje w dokumentach, w księgach parafialnych, jak i chociażby patrząc po ilości tablic epitafijnych, które mamy w kościele, wskazują, że osób tam powinno być naprawdę dużo. A ich nie ma. Kolejna sprawa – proboszczów jarocińskich było kilkudziesięciu przez lata istnienia parafii. Większość z nich zapewne był grzebana właśnie gdzieś w kryptach w podziemiach kościoła. Kolejne nawarstwienia historyczne i archeologiczne zapewne także spowodowały, że część krypt albo została zlikwidowana, albo zasypana i dzisiaj są być może gdzieś w nawie głównej, ale nie mamy żadnych informacji o lokalizacji. Także tych tajemnic jest dużo, a będzie pewnie jeszcze więcej.
Czy badając krypty będzie pan też dążył do tego, żeby porządkować szczątki?
To jest trudny temat, bo wiąże się z kosztami, ale praktycznie w tych wszystkich przypadkach, które badałem, udało się w jakiś sposób je uporządkować. Tam, gdzie trumny były w absolutnie złym stanie, do tego stopnia, że szczątki były rozsypane na podłodze, pojawiła się nowa trumna, do której zebrano to wszystko, co znajdowało się poza dotychczasową. W przypadku Jarocina konieczne będzie zabezpieczenie otworu wentylacyjnego okiennego nową siatką. Tak, żeby do środka nie dostawały się jakiekolwiek elementy, również śmieci, bo w wielu kryptach to jest naprawdę duży problem. Znajdujemy mnóstwo butelek wszelkiego rodzaju, pozostałości po słodyczach, opakowań. Ludzie po prostu bezmyślnie wrzucają je przez otwory, które zauważają. Przykrą sytuację miałem w Brodnicy pod Śremem, krypta bardzo duża, rodziny Mańkowskich, Koźmianów i Chłapowskich. A w niej opakowania po chipsach, również w środku trumien. Ktoś do nich zaglądał i je tam wrzucił. Na szczęście miejsce zostało uporządkowane, a pochówki zabezpieczone.
Może uświadommy ludzi, że robiąc takie rzeczy, zaśmiecają swoim DNA ewentualne próbki do badań, przez co stają się one bezwartościowe.
Tak. W dodatku to jest najgorszy przykład braku szacunku do aspektu kulturowego, który jest jednak fundamentalny dla cywilizacji.
Umawiając się z panem na rozmowę miałam już gotowy tytuł: „chodzi po kryptach, czego tam szuka?”. Gdyby pan tak miał odpowiedzieć dosłownie w dwóch zdaniach na to pytanie, to...
Szuka sposobu na uratowanie tych miejsc. Z jednej strony na spowodowanie, żeby one jakoś zaczęły funkcjonować. W świadomości przede wszystkim, we wrażliwości, ale w kontekście bardziej kulturowym, bo to są jednak fenomeny, które można by wykorzystać. Nie chcę powiedzieć, że turystycznie, bo to może będzie pewne spłycenie, ale jednak - pokazać te miejsca jako świadectwo czasu i pewnej wartości dodanej, którą w poszczególnych miejscach, lokalizacjach mamy. Święty Marcin (w Jarocinie – przyp. red.) ma na przykład kryptę pod ołtarzem, która moim zdaniem jest bez problemu do udostępnienia okresowo w określony sposób, bo tam pochówek jest w bardzo dobrym stanie, trumna zamknięta, krypta uporządkowana, czysta. Mamy kryptę Radolińskich, ród bardzo znaczący, ważny dla historii miasta. Jest przecież zamek, jest skarbczyk. Krypta znajduje się z prawej strony budynku kościoła, pod kaplicą. Jest bardzo głęboka. Od strony murarskiej jest starannie wykonana, co widać po wątku ceglanym, po sklepieniach, tynkach (chociaż częściowo dzisiaj zachowanych). Jest też w jednej krypcie ciekawostka, bo jest trumna na klucz. W zasadzie duża skrzynia, która z jednego boku ma właśnie otwór na klucz...
Jakby ktoś go zamontował, bo się bał, że coś z niej wyjdzie...
Oj, chyba nie do końca. Była to najprawdopodobniej skrzynia, do której składano kości, pozostałości starszych pochówków, jeżeli była potrzeba miejsca na nowy. Dzisiaj jest całkowicie pusta, pozostały tylko resztki materiału, którym obito wnętrze. W krypcie jest też druga, pusta trumna, drewniana, obita ołowiem, bez wieka. Przy okazji ostatnich prac inwentaryzacyjnych tam, gdzie to było możliwe, wieka zostały dokładnie założone, zamocowane.
Krypty to nie tylko szczątki, to temat do różnych badań – architektonicznych, sztuki funeralnej, używanych materiałów i tkanin.
Wszystkie trumny są wymierzone, jeżeli chodzi o długość, szerokość, wysokość maksymalną, minimalną, jest sporządzona ocena konserwatorska stanu zachowania i jeżeli jest to możliwe, wskazanie warsztatu, w którym powstała dana trumna. Tam gdzie było to możliwe powstała rekonstrukcja pełnego wyglądu trumny. Jest np. jedna ciekawa trumna, która jak się okazało, była pozbawiona krzyża. Kiedy poszperałem (w krypcie Radolińskich) na posadzce, to się okazało, że pod masą kurzu i brudu krzyż się odnalazł, idealnie dopasowany do trumny, w związku z czym przy okazji tego rodzaju prac, możemy także uzyskać pełniejszy obraz pierwotnego wyglądu. Poza tym na wielu trumnach jest sporo bardzo ciekawej dekoracji symbolicznej, alegorycznej. To są często dzieła sztuki, to warto również pokazać. W Jarocinie, w kościele u Świętego Marcina jest jedna piękna trumna dziecięca, dębowa, na metalowych złoconych nóżkach, uchwyty ma w stylu neoklasycznym, również złocone. Od środka była wybita materiałem w kolorze złotawym, atłasem. Dzisiaj niewiele z niego zostało. Dokoła była lamówka ze złotego, grubego sznureczka i do niego przytwierdzono cztery zwisające frędzle. Jeden do dzisiaj się zachował, pozostałe trzy leżą na półce, na której ta trumna stoi. W kryptach widać również pewną dbałość o, chciałoby się powiedzieć, estetykę samego pochówku. Formy trumien też są bardzo zróżnicowane. Jest sporo zachowanych pięknych tkanin. Jedna z pań Radolińskich ma dobrze zachowaną czarną suknię w grochy, długie rękawiczki, buty na delikatnym obcasiku, z zachowanymi jeszcze sznurowadłami. Od strony kostiumologicznej jest to również ciekawostka.
Czy pan się nie boi zaglądać do tych krypt?
Nie. Nie ma się czego bać. Zawsze staram się ustalić, kiedy ostatni raz ktoś tam wchodził, czy jest wentylacja, na co ewentualnie zmarły osoby tam pochowane, ile ich powinno być.
Żeby uniknąć „klątwy Tutanchamona”?
Raczej ze zdroworozsądkowej przezorności. Wejście do krypty odbywa się w maseczce filtrującej. W przypadku miejsc, gdzie jest zawilgocenie, jest dodatkowo kombinezon ochronny. Natomiast na dobrą sprawę w przypadku pochówków liczących powyżej 60 - 70 lat naprawdę nie ma w kryptach nic, co byłoby problematyczne i co w jakiś sposób mogłoby odstraszać, zniechęcać do prowadzenia tych prac. Tym bardziej, że najczęściej mamy jednak tylko pozostałości szkieletowe, dobrą wentylację. Rzadko się zdarzają momenty, gdzie tkanki są zachowane, chociaż tu, w Jarocinie, są. Jeden z pochówków jest jednak absolutnie robiący wrażenie - stan szczątków jest naprawdę zaskakujący, ale to efekt balsamacji.
Jak już mowa o Jarocinie, czy tylko dawni proboszczowie i członkowie rodziny Radolińskich byli tam chowani?
Dziedzic miał obowiązek z mocy prawa pokrywać 2/3 wszystkich kosztów związanych z remontami, naprawami, budowami świątyń, w zamian za to przysługiwało mu prawo do pochówku w kościele, czy w obrębie kaplicy, jeżeli ją zbudował. To od niego na dobrą sprawę zależało to, kto jeszcze może być pochowany w tej krypcie. W przypadku krypty Radolińskich jest duży problem. Tylko na jednej trumnie znajduje się tabliczka z inskrypcją wskazująca, kto jest tam pochowany. Wiemy, że jest to matka Hugona Radolińskiego. Są również dzieci Hugona - to czwórka spoczywająca w trumnach na półce. Co do pozostałych, jeszcze to ustalimy, bo szanse na to są. Na niektórych trumnach są ślady po tabliczkach, jednak ich samych nie ma. Być może zostały zniszczone, zabrane, trudno powiedzieć.
Kto mógł to sprawić, że niektóre trumny są puste albo zniszczone?
Gdyby to było „dzieło” żołnierzy radzieckich, a im zależało na ograbieniu, to te szczątki by nie leżały tak jak w momencie pochówku, tylko byłyby w każdym innym miejscu, a nie w trumnie. Częściej ciekawość i chęć „sprawdzenia trumien” pojawiały się wśród powojennych pokoleń. Ja tych krypt już „mam za sobą” kilkadziesiąt i żadnej obrabowanej nie znalazłem.
Może nie było co kraść?
Fakt. Często nawet obrączek nie zostawiano. Bo jeżeli mąż umierał, to żona zabierała tę obrączkę i ją nosiła na palcu do swojej śmierci, by później stała się własnością dzieci. Jeżeli już grzebano z przedmiotami osobistymi – to były to drobne elementy w postaci grzebienia do włosów, kościanego albo z dekoracją. Często są książeczki do nabożeństw, różańce, zdarzają się krzyże wkładane w dłonie, czasem nawet sporych rozmiarów i zdobione, ale elementów biżuteryjnych raczej się nie spotyka.
Czyli możemy od razu powiedzieć naszym czytelnikom, że nie ma sensu szukać czegokolwiek w takich miejscach.
Nie ma sensu, chyba że szukamy informacji. W Jarocinie nie mamy pochówków osób wojskowych, które dostałyby jakieś elementy militarystyczne w ostatnią podróż. W niektórych miejscach zdarzała się szabla, ale to bardzo rzadkie sytuacje. To były zbyt cenne rzeczy, żeby je tak pozostawić.
Dlaczego krypty w ogóle powstawały?
Zakładano, że po pierwsze: będzie pokazana ciągłość danej rodziny, swego rodzaju drzewo genealogiczne, a po drugie, że te miejsca będą jednak w jakimś stopniu dostępne, okresowo odwiedzane, bo po co inaczej piękną trumnę zamawiać, jeśli jej nikt nie zobaczy? Piękny pochówek był też elementem obrazowego budowania pozycji samej rodziny, nawet po śmierci. Mamy więc sugestię, żeby jednak dbać o to szczególne dziedzictwo i próbować robić wszystko, by miejsca te były z poszanowaniem ich charakteru – dostępne. W Żerkowie chcę proboszczowi zaproponować rozwiązanie, by w pustej obecnie krypcie na planie krzyża greckiego, przepięknie zbudowanej, mającej 2,80 metra w miejscu maksymalnej wysokości, stworzyć niewielką ekspozycję pokazującą historię kościoła, rodziny Radomickich, rodziny Roszkowskich i pokazać chociażby stare dziewiętnastowieczne rzeźby, które rozbite czekają na ponowne odkrycie…
Rozmawiała Anna Gogołkiewicz
Dr Emilian Prałat wczesną wiosną wygłosi w Jarocinie wykład, w trakcie którego opowie o kryptach, ich fenomenie, osobliwościach, ale i odkryciach w naszym rejonie. O terminie będziemy czytelników informować.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.