Choć nawozy z Rosji wciąż wjeżdżają do Polski, ich ilość ma być w najbliższych miesiącach znacznie mniejsza niż dotychczas. Według Arkadiusza Zalewskiego, z Zakładu Badań Rynkowych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w pierwszym półroczu 2026 roku miesięczne dostawy nie powinny przekraczać progu 50-80 tysięcy ton. Potwierdzenie tych przewidywań oznaczałoby sukces w ochronie unijnego rynku.
- Jeżeli moje prognozy się sprawdzą, wówczas będzie można mówić o istotnym i względnie trwałym ograniczeniu przywozu rosyjskich nawozów - zauważa Arkadiusz Zalewski.
Krojowa produkcja zamiast improtu: Potrzeba czasu
Zatrzymanie handlu z Rosją i Białorusią nie stanie się z dnia na dzień. To proces, który według specjalistów potrwa kilka lat. Głównym narzędziem walki z tanim importem są podwyższone cła, które sprawiają, że sprowadzanie towaru ze Wschodu przestaje być tak opłacalne jak dawniej.
reklama
- W mojej ocenie dopiero za 3 lata, licząc od 1 lipca 2025 r., import z Rosji i Białorusi może zostać niemal całkowicie zatrzymany, gdyż dopiero wtedy dodatkowe cła będą na tyle wysokie, że import przestanie się opłacać - zaznacza Arkadiusz Zalewski.
Tymczasem od początku roku analitycy rynku notują lekkie wzrosty cen nawozów sztucznych, zwłaszcza azotowych. To nie tylko efekt wyższych ceł, ale przede wszystkim tzw. podatku węglowego CBAM, który zaczął obowiązywać 1 stycznia. Nakłada on na importerów obowiązek raportowania emisji CO2 i wykupienia specjalnych certyfikatów, co oczywiście podnosi koszty, a tym samym ceny nawozów.
Nawozy w Polsce: Perspektywa
Dobra wiadomość dla lokalnej gospodarki jest taka, że ograniczenie importu to ogromna szansa dla polskich zakładów azotowych. W miarę jak rosyjski towar będzie znikał z rynku, nasze rodzime fabryki będą mogły zwiększać produkcję.
reklama
Istnieje duża szansa, że polska produkcja nawozów zbliży się do poziomów, jakie znaliśmy jeszcze sprzed rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jednocześnie Polska nie będzie polegać tylko na sobie - rynek otwiera się na „kierunki alternatywne”, czyli dostawy z innych, bezpieczniejszych politycznie krajów. Dla przeciętnego rolnika oznacza to przede wszystkim większą przewidywalność.
Ceny nawozów zależą od wielu czynników, między innymi cen gazu, ale także popytu. Jeśli ten ostatni będzie mniejszy, producenci i importerzy mogą wykazać się sporą ostrożnością w podnoszeniu cen.
Według portalu cenynawozów.pl:
- za nawozy azotowe trzeba zapłacić obecnie od ponad 1,4 tys. zł do przeszło 2,2 tys. zł za tonę,
- nawozy fosforowe kosztują od 1,4 tys. zł do blisko 2,4 tys. zł za tonę,
- na nawozy potasowe trzeba wydać od ponad 1,5 tys. zł do prawie 1,7 zł za tonę,
- wapno to wydatek ponad 500 zł za tonę,
- nawozy wieloskładnikowe kosztują od blisko 1,6 zł do ponad 4,5 tys. zł za tonę.
reklama
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.